„Szpadel” - recenzja

Recenzja książki „Szpadel”.
„Szpadel” jest książką trudną do zaklasyfikowania i jednoznacznej oceny.

Lize Spit niewątpliwie ma talent i umiejętności przykuwania czytelnika do opowiadanej przez siebie historii, jednak trudno oprzeć się wrażeniu, że mogła to wszystko zaprezentować w znacznie mniej drastycznej formie.

Belgijska autorka opowiada nam historię trójki nastolatków, których dzieciństwo zdecydowanie odbiega od standardowych doświadczeń wieku młodzieńczego. Pisarka zabiera nas w rok 2002, do małej mieściny, w której Eva i jej dwaj przyjaciele wymyślają pewną okrutną grę. „Trzej muszkieterowie” pewnego dnia robią coś, co naznacza ich życie raz na zawsze…

Biegnąca dwutorowo akcja lawiruje między współczesnością i rokiem 2002. Dorosła Eva odbiera zaproszenie do rodzinnego miasta i wyrusza w podróż, by skonfrontować się z koszmarami przeszłości. Nastoletnia Eva z kolei staje się świadkiem, ofiarą i katem w okrutnej zabawie, zmieniającej jej dzieciństwo w sposób nieodwracalny.

Spit, decydując się na rozprawienie z mitem sielskiego i niewinnego dzieciństwa, nie odkrywa przed czytelnikiem niczego nowego. Tak samo zresztą, gdy decyduje się opisać okrutne zabawy rówieśników i nieludzkie zachowania nastolatków. Samonakręcająca się spirala przemocy, to w literaturze rzecz równie oklepana jak okrucieństwo dzieci czy też ślepota rodziców, niedostrzegających tego, co dzieje się przed ich nosami.

Nagromadzenie hiperrealistycznych opisów, brutalnych zachowań i stworzenie galerii niesympatycznych bohaterów, sprawia, że trudno się w powieść młodej pisarki jakoś szczególnie zaangażować. Jej debiutancka powieść stanowi także istny katalog aberracji, który tak naprawdę trudno potraktować w kategoriach jakiegoś gatunku. Niezwykle trudno też wskazać jakiś głębszy cel, dla którego pisarka serwuje nam ten przygnębiający koktajl.  Wielokrotnie łapałam się na wrażeniu, że mam do czynienia z szokowaniem dla samego szokowania.

„Szpadel” w ostatecznym rozrachunku przypomina nieślubne dziecko Kinga i Ketchuma, z przewagą genów tego drugiego autora, jednak  pozbawione tego „czegoś” co sprawia, że  chcemy wracać do opowiadanych przez nich historii.

Małgorzata Tomaszek
(malgorzata.tomaszek@dlalejdis.pl)

Lize Spit, Szpadel, Marginesy, Warszawa 2018



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat