Jak Solvita pisze o sobie, że miała nieciekawe i smutne dzieciństwo, a dorastała w permanentnym stresie, z matką mającą problemy psychiczne. Wciąż się przeprowadzały, dziewczyna zmieniała szkoły i kraje, żyła w biedzie. Nie miała przyjaciół ani poczucia bezpieczeństwa, co u dzieci jest jedną z podstawowych potrzeb. W tym trudnym czasie to właśnie jedzenie stało się jej pocieszeniem. Efektem była duża otyłość. Stosowanie różnych diet skutkowało tylko frustracją i efektem jo-jo. Wypróbowała ich wiele, ale nie były skrojone pod jej ciało o wadze ponad 100 kg i wzroście 186 cm.
Na początku autorka opowiada trochę o sobie (w nieco chaotycznym i egzaltowanym stylu, ale zapewne odzwierciedla on ekscytację stylem jedzenia, który zmienił jej życie) i zdradza, że razem z polskim mężem mieszka od wielu lat w Wiedniu, ale jest związana z Polską, czego dowodem jest m.in. omawiana książka, wydana w naszym języku.
Autorka wyjaśnia w prostych słowach, co to jest keto (przez nią zapisywane jako KETO). Tłumaczy, że to właściwie styl życia. Dowiemy się, jak zacząć i czego nie jeść. Polega ona (pokrótce) na całkowitym odwróceniu znanej wszystkim piramidy żywieniowej. To tłuszcz jest podstawowym paliwem dla organizmu, a w nieco mniejszym stopniu białko. Węglowodany należy redukować. Jak przekonuje autorka, umysł zaczyna lepiej myśleć, wiele chorób, np. cukrzyca, znika, wraca energia. Jakkolwiek to brzmi, jedzenie tłuszczu spala tłuszcz, co więcej, nie trzeba spędzać godzin na przygotowywaniu skomplikowanych potraw, bo to pożywienie jest bardzo prosto przygotować.
Książka składa się z różnych części. Jedna to przepisy, których jest kilkadziesiąt. Podzielone są na rozdziały, np. pieczywo i gofry, the best of, śniadania, czy crème de la crème, czyli słodkości. Na początku jednak poznamy ogólne zasady jedzenia zgodnie z zasadami keto, a także to, jak zrobić adaptację itp. Solvita nie waha się przed nazywaniem rzeczy po imieniu, szczerze pisze o gazach, kupach, śmierdzącym pocie i innych „pachnących” efektach z okresu, kiedy organizm się oczyszcza.
Jakie przepisy można tu znaleźć? Coś dla siebie znajdą mięsożercy (prosty przepis na mózg!), wegetarianie (tak, keto to nie tylko boczek i steki). Jest dużo przepisów na różnego rodzaju „pieczywo”, słodkości (minipączki!). Autorka poleca oczywiście oleje, masło, jajka, nabiał, tłuste mięso i podroby, ryby, ale też warzywa o niskiej zawartości węglowodanów, kiszonki, mąki orzechowe, ksylitol oraz inne naturalne słodziki. Niektóre orzechy i owoce również są dozwolone. Najlepsze jest to, że będąc na tym sposobie odżywiania nie czuje się napadów głodu.
Obecnie coraz częściej się mówi o tym, że sposób jedzenia powinien być dostosowany do wyglądu, osobowości i smaków danej osoby, czyli po prostu tego, co ona lubi. Nie wystarczy już komuś radzić, żeby jadł mniej i zdrowiej oraz więcej się ruszał. Nie wszystko zadziała dla każdego, ale jeśli masz ochotę wypróbować dietę keto i czujesz, że to coś dla Ciebie, to książka Solvita Kaluginy-Bulki jest dobrym początkiem.
Iwona Radomska
(iwona.radomska@dlalejdis.pl)
Solvita Kalugina-Bułka, „Sztuka KETO”, Wydawnictwo Luna, 2022.
Komentarze