Rafał Olender w swojej książce „Sztuka upodlenia” zabiera czytelnika w mroczną, bezkompromisową podróż po najciemniejszych zaułkach ludzkiej psychiki i warszawskich ulicach skąpanych w brudnych pieniądzach.
W tej historii nie ma miejsca na kryształowych bohaterów. Komisarz Marcin Gruczyński to stróż prawa z krwi i kości – człowiek, którego lata obcowania ze zbrodnią uformowały na tyle, że sam potrafi przekroczyć cienką czerwoną linię. Mimo swoich skaz jest jednak bezbłędny w tym, co robi. Po drugiej stronie barykady stoi Norbert, warszawski gangster doskonale znający reguły gry, w której strach ma większą wartość niż lojalność. Gdy ścieżki tych dwóch twardych graczy zaczynają się przecinać, napięcie rośnie z każdą stroną, a obaj doskonale wiedzą, że ta konfrontacja nie zakończy się pokojowym remisem.
Prawdziwa siła tej opowieści tkwi jednak w cieniu. Gdzieś w tle czai się postać, której nie widać ani w blasku dnia, ani w nocnym mroku. To człowiek latami spychany na margines, karmiony czystym gniewem i upokorzeniem, który w końcu zrywa się ze smyczy. Olender mistrzowsko buduje atmosferę paranoi i osaczenia, pokazując mechanizmy, które zamieniają ofiarę w bezwzględnego kata.
„Sztuka upodlenia” to mroczny, gęsty kryminał psychologiczny, który trzyma w napięciu od pierwszej do ostatniej strony. To opowieść o tym, co zostaje z człowieka, gdy zbyt długo traktuje innych jak zwierzynę do upolowania. Jeśli szukasz historii z fabułą pełną zwrotów akcji i niejednoznacznymi bohaterami, ta książka pochłonie Cię bez reszty. Polecam!
Daria Konieczna
Rafał Olender, „Sztuka upodlenia”, Wydawnictwo Novae Res, Gdynia, 2026.
Komentarze