Książka to w zasadzie interpretacja podręcznej wyroczni Baltasara Graciana. Jeremy Robbins podjął się przełożenia złotych myśli na czasy współczesne. Nic dziwnego. Pewne rady i życiowe wskazówki są dla dzisiejszego społeczeństwa niezrozumiałe. Przy pierwszym przejrzeniu książki ucieszyłam się prostotą, ponumerowanymi myślami i ich krótkim opisem. Coś, co lubię. Prosto, przydatnie i przejrzyście. Drugie podejście było już nieco bardziej skomplikowane. Pierwszych 50 stron to typowe opracowanie, przypominające licealne lektury. Chronologia, skróty, informacje, znaczenie tytułu. Uważam, że książka dużo bardziej spodoba się miłośnikom historii hiszpańskiej, niż przeciętnym zjadaczom chleba. Dlaczego? Bo jeżeli nie jesteśmy w nią zagłębieni to znika pewna otoczka, która charakteryzuje książkę. We wstępnych informacjach przeczytałam, że w oryginale, Baltasar Gracian piszę tylko i wyłącznie dla mężczyzn. Jeremy Robin podjął się trudnego zadania, ponieważ starał się nie dyskryminować żadnej z płci. Z czegoś, co dedykuje się mężczyznom, zrobił coś dla wszystkich. Początkowo spodziewałam się książki, która obfituje w mądrości na życie i na każdy dzień. Mam wrażenie, że dobrze czytałoby się ją biznesmenom i osobom, które są w kwiecie swojej kariery. Nie ma tam rad jak cieszyć się życiem i jak używać roztropności, na co dzień. Pojawia się za to dużo interpretacji, których nie spodziewalibyśmy się w dzisiejszych czasach. Autor nie owija w bawełnę i nie używa pięknych słów. Dziś wielu co achów mogłoby nałożyć poprawkę na zawartość podręcznej wyroczni. Książka może pomóc utrzymać lub nawiązać kontakty z wartościowymi ludźmi. Roztropność zawsze kojarzyła mi się z rozsądkiem, aczkolwiek teraz wiem, że większą rolę gra tu rozwaga. Trzeba robić wszystko tak, aby tego nie żałować. Przemyśleć kilka razy, wziąć pod uwagę konsekwencje i odłożyć emocje na bok. Takie chłodne patrzenie na życie nie jest dziś pożądane. Uczymy się jak być szczęśliwymi i jak przeżywać każdy dzień z radością. Sztuka roztropności to bardziej chłód, opanowanie i profesjonalne podejście. Na pewno na wielu płaszczyznach życia, takie podejście się przydaje. Stąd uważam, że grupą docelową takiej książki powinni być mężczyźni u szczytu swojej kariery. Biorąc pod uwagę ilość rozwojowych książek, które przeczytałam – ta jest inna. Odmienna i nieco kontrowersyjna. Nie zrobiła na mnie jednak takiego wrażenia, abym chciała do niej powrócić. Pisana dosyć ciężkim językiem, który czasem niełatwo zrozumieć. Dla zainteresowanych historią i literaturą hiszpańską będzie to ciekawa lektura. Ja jednak pozostanę przy dzisiejszych mądrościach, a roztropność potraktuję z rezerwą.
Życia nie przewidzi się mimo największego rozsądku, rozwagi i roztropności. Nie uniknie się pewnych doznań, ani bolesnych konsekwencji. Czy plan na życie może istnieć? A może już istnieje. Baltasar Gracian do tego planu dołożyłby coś od siebie. Dzięki temu moglibyśmy stać się dobrymi przedsiębiorcami czy szanowanymi kierownikami. Nasza kariera na pewno nabrałaby tempa. Przeczytana, zrecenzowana i odłożona. A najpiękniejszymi mądrościami są te, do których człowiek lubi wracać.
Paula Purgał
(paula.purgal@dlalejdis.pl)
Baltasar Gracian (interpretacja Jeremy’ego Robbinsa), Sztuka roztropności, Helion, Gliwice 2015
Komentarze