„Szukaj mnie wśród lawendy. Zofia” to kolejny tom chorwackiej trylogii autorstwa Agnieszki Lingas-Łoniewskiej, w której tym razem na pierwszym planie rysuje się postać drugiej z sióstr Skotnickich – spokojnej i zrównoważonej Zofii. Kobieta wraz z mężem Adamem – programistą pracującym w dobrze prosperującej firmie - od wielu lat z pasją i uwagą dba o domowe ognisko, doglądając i troszcząc się o dwójkę dorastających dzieci. Ustabilizowane życie, w które coraz częściej wkrada się rutyna i nuda, a małżeńskie uniesienia zastąpione są obojętnością i chłodem, uchyla niespodziewanie furtkę do nastoletnich gorących wspomnień o dawnym ukochanym sprzed lat: wspomnień o Maksie Krallu - mężczyźnie, który po nagłej i bolesnej ucieczce z życia Zofii, pozostawił po sobie nigdy nie zagojoną ranę. Czy niespodziewana obecność mężczyzny posiada głębsze uzasadnienie? Czy dawna miłość nie uruchomi ponownie zastanych strun w sercu kobiety?
Drugi tom lawendowej trylogii to historia, w której ponownie do głosu dochodzą tajemnice i demony przeszłości. Autorka, na przykładzie głównej bohaterki, zaznacza, że niewyjaśnione sekrety i historie, na których zgliszczach pragniemy zbudować podwaliny pod nowe życie, to jedynie gwóźdź do przysłowiowej trumny, w której często grzebiemy ścieżkę do własnego szczęścia. Autorka podkreśla również rolę pierwszej miłości w naszym życiu, która nie tylko kreuje nasze postrzeganie namiętności i uczuć w ogóle, ale nierzadko już na zawsze pozostawia niewielką zadrę w naszym sercu, z każdym kolejnym rokiem, urastającą rozmiarem do prawdziwej krwawiącej rany. Historia o siostrach Skotnickich to także powieść o utraconej miłości, która przez lata, ukryta pod warstwą niedomówień, niespodziewanie pragnie przebić się przez ograniczającą ją powłokę i z nową siłą wzniecić gorący żar i namiętność w sercach zakochanych.
„Szukaj mnie wśród lawendy. Zofia” na tle pierwszego tomu, wypada nieco słabiej. Autorka, posługując się po raz kolejny lekkim i prostym językiem, stworzyła historię miłosną, jak dla mnie, momentami jednak zbyt oczywistą. Niemal każdy ruch bohaterów jest przewidywalny, a zakończenie rysuje się w głowie czytelnika już na pierwszych stronach opowieści. Autorka wykorzystała również podobny schemat, w którym do głosu po raz kolejny dochodzi przeszłość i jej mroczne tajemnice. Autorka nie zawodzi jednak w kreowaniu wiarygodnych postaci i tworzonych między nimi relacji. Ich sylwetki, przedstawione z realnym bagażem uczuć i emocji, wywołują nie tylko w czytelniku poczucie sympatii i akceptacji, ale nawet zmuszają do chwilowej refleksji nad własnym życiem. Mimo nadmienionych wyżej niedociągnięć, książka stanowi idealną rozrywkę na niezobowiązujące, leniwe popołudnie, bowiem autorka, na niespełna dwustu trzydziestu stronach, stworzyła ciepłą i życiową opowieść, w której jesteśmy świadkami najważniejszej lekcji życia – uczymy się cennej nauki wybaczania i tolerancji.
Joanna Jagieła
(joanna.jagiela@dlalejdis.pl)
Agnieszka Lingas-Łoniewska, Szukaj mnie wśród lawendy. Zofia, Gdynia, Novae Res, 2015
Komentarze