„Szukając tego” - recenzja

Recenzja książki „Szukając tego”.
Wreszcie miałam okazję przekonać się co jest poszukiwane w książce, której plakaty wisiały w każdej księgarni...

a do tego zachęcające, romantyczne opisy i zapowiedź „fascynującej podróży” wpajały, że będzie to coś naprawdę dobrego.

Okazało się niestety, że „Szukając tego” już pierwszą stroną pokazuje w jakim charakterze napisana jest cała książka, kto będzie zachwycony, kto nie dotrwa nawet do połowy bo już z tego wyrósł, albo jest facetem i nawet nie skończy tej pierwszej strony. Co mnie do tego przekonało? Zraniona dziewiętnastolatka imieniem Nela, kupuje bilet w nieznanym kierunku, wsiada do autobusu i ucieka od trudnej przeszłości, która nie będzie zdradzana przez wiele, wiele stron, bo w końcu nie o to tu chodzi, ale o skupienie się na samym jej cierpieniu. W pierwszej chwili, dałam jej jeszcze szansę, w końcu może coś mądrego będzie miała do powiedzenia w drodze. Kiedy w jej słuchawkach zabrzmiał Bon Jovi, po czym kierowca busa podczas postoju zapomniał o niej i zostawił ją na stacji benzynowej pośrodku pól, stwierdziłam, że to wystarczy. Niestety po chwili było jeszcze gorzej, ponieważ ku moim proroctwom, nieproszony nawet o podwózkę, przystojny trzydziestoletni Arek zabiera ją do swojego auta i razem ruszają przed siebie. Oboje cierpiący, oboje tajemniczy, oboje zadziorni, ale lecący na siebie nawzajem. Jest dużo cierpienia, dużo śmiesznie brzmiących akcentów typu „jej cholernie pięknie oczy” i dużo tajemnicy, która w ogóle nie zachęca do jej odkrycia.  Zamysł był taki, że ich podróż jest katharsis, oboje działają na siebie terapeutycznie i obdzierają się z lęków i tajemnic, żeby odkryć, że czas mierzyć się z teraźniejszością, ale jednak trzeba rozliczyć się z przeszłością. I tak źle i tak bez sensu.

Być może za bardzo nastawiłam się na zupełnie inny klimat tej książki, a być może jej reklama była zbyt dobra jak na jej treść. Możliwe też,  że jako nie-romantyczka zupełnie nie rozumiem tego, co bardzo może urzekać romantyków, a że w książce wszystko jest pozorowane na niby przypadkowe, ale jednak romantyczne gesty, miejsca i słowa, stąd moja krytyczna ocena. Jedynym plusem jest to, że przez jej prostotę, czyta się ją bardzo szybko, więc czasu nie ma co żałować. Dziewczynom poniżej 20-tego roku życia mogę polecić, nastolatki będą w tym zakochane, a mężczyznom radzę nawet nie próbować.

Katarzyna Picz
(Katarzyna.picz@dlalejdis.pl)

Kinga Tatkowska, Szukając tego; Novae Res, Gdynia 2016



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat