Szukając winnego

Recenzja książki „Wina”.
Są gatunki książek co do których mam wymagania na miarę Burdż Chalifa (najwyższy budynek na świecie), mają być minimum dobre i koniecznie wciągające.

Czego mogłam się więc spodziewać po książce jednego z najpopularniejszych pisarzy świata i mistrza psychologicznego suspensu? Prawdziwego dzieła, którym niestety "Wina" Jonathana Kellermana nie jest.

Miejscem akcji "Winy" jest bogata dzielnica Los Angeles. To tu, podczas porządków ogrodu, zostaje odkopane ciało malutkiego dziecka, pogrzebanego w tym miejscu 60 lat temu. Wkrótce w pobliskim parku zostają znalezione dwa kolejne, oddalone od siebie, ciała: kobiety i... noworodka. Sprawą zajmuje się detektyw Milo Sturgis i współpracujący z nim genialny psycholog Alex Delaware. W celu rozwiązania zagadki mężczyźni muszą szukać odpowiedzi zarówno w przeszłości (w historii pielęgniarki i szpitala w którym kiedyś pracowała) oraz w życiach najbardziej wpływowych obecnie celebrytów.

Muszę przyznać, że lektura książki „Wina” ciągnęła mi się w nieskończoność i momentami mnie męczyła. Przeraża mnie fakt, że nawet nie byłam ciekawa tego, co będzie dalej, jak się ta historia skończy. Nie widzę tu winy w języku czy sposobie narracji i ciężko doszukać mi się jej w innych miejscach, za wyjątkiem jednego: fabuły. Odbiega ona od tej, z jaką mamy na co dzień do czynienia, czy to w filmach i serialach czy w książkach. Brak mi analogii, większych powiązań między postaciami a sytuacją, brak charyzmy czy fascynującej osobowości u psychologa, detektywa czy... kogokolwiek. Przez moment, starając się usprawiedliwić książkę, zastawiałam się czy to może nie jest tak jak w życiu, że nic nie jest jasne, nic nie jest oczywiste i nic z niczego nie wynika. Może.

Wbrew pozorom mam ochotę polecić książkę „Wina” miłośnikom kryminałów i psychologom, a potem koniecznie poznać ich opinie. Czy to może ja miałam fatalne dni i złe podejście, czy może mam rację i czegoś tej książce i tej fabule brakuje? A może znajdę wśród czytelników fanów powieści Kellermana, którzy uświadomią mi coś na co nie zwróciłam uwagi lub wręcz przeciwnie, stwierdzą, że ta powieść nie umywa się do reszty jego książek i trzeba o niej jak najszybciej zapomnieć. Jacyś chętni?

Milena Kwasek
(milena.kwasek@kobieta20.pl)

Jonathan Kellerman, „Wina”, Amber 2013



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat