„Tajemnica dziesiątej wsi” – recenzja

Recenzja książki „Tajemnica dziesiątej wsi”.
Trudne dzieje, niechlubne czyny, a z drugiej strony chęć normalnego życia i miłość w Starym Folwarku – takie połączenie, zaproponowane przez Agnieszkę Olszanowską oznacza jedno – prawdziwy bestseller.

Tytuł książki idealnie współgra z jej okładką – wiejska dziewczyna z pięknym warkoczem, skromną sukienką na tle wiejskiej zieleni. Nie widzimy jej twarzy – stanowi ona dla nas swego rodzaju tajemnicę i zagadkę, którą niejako będziemy odkrywać wraz z każdym kolejnym przeczytanym słowem. Kiedy pierwszy raz rzuciłam okiem na książkę pomyślałam, że nie zachwyci mnie ona jakoś szczególnie i odłożę ją na półkę, by podzieliła los tych pozycji, które zbierają jedynie kurz zamiast oczekiwanych pochwał i okrzyków zachwytu. Bardzo się myliłam. Język powieści jest bardzo bogaty i działa na wyobraźnię, a sama treść książki trzyma w napięciu już od pierwszej strony – i muszę przyznać, że bardzo odbiega od moich początkowych wyobrażeń.

Na początku książki poznajemy Zefiryna. Kiedy był małym dzieckiem jego matka umarła z powodu ciężkiej choroby, pozostawiając go pod opieką wujka, który często zaglądał do kieliszka. Nie mając pieniędzy na życie mężczyzna zdecydował się wykorzystać chłopca w celu kradzieży Cudownego Obrazu z kościoła. To wydarzenie pozostawia bolesne piętno na życiu Zefiryna. Wspomnienia o nim przeplatane są informacjami o jego wnuku Pawle, który po pobycie w szpitalu psychiatrycznym powraca do Starego Folwarku. To dla niego jedyne miejsce, gdzie może zacząć normalne życie. Z pomocą przychodzi mu Tadeusz Cichy, sędziwy sąsiad, a zarazem syn niespełnionej miłości Zefiryna. Życie Pawła do złudzenia zaczyna przypominać losy jego dziadka – rodzinna historia zatacza bolesny krąg.

Rzadko się zdarza, żeby jakaś książka aż tak mną poruszyła jak powieść Agnieszki Olszanowskiej. Jest ona prawdziwymi wrotami do zupełnie innego, nieznanego nam świata – gdy je otwieramy, zaczynamy kawałek po kawałku poznawać trudną rodzinną tajemnicę, która powraca po latach w życiu Pawła. Książka trzyma w napięciu od pierwszej do ostatniej strony. Dodatkowym niewątpliwym jej atutem są także bogate opisy przyrody i prac polowych, które mocno działają na wyobraźnię czytelnika. Nie powinien więc dziwić fakt, że zagłębiając się w kolejne zdania powieści kompletnie odcinamy się od rzeczywistości i przenosząc się w świat bohaterów, towarzyszymy im zarówno w pięknych, jak i w trudnych chwilach.

Komu mogłabym polecić tę książkę? Przede wszystkim tym osobom, które uwielbiają takie historie, w których nic nie jest oczywiste. Myślę jednak, że każdy z Was znalazłby w tej powieści coś, co by go zachwyciło. To także świetny pomysł na oderwanie od codziennych problemów i wejście w nową rzeczywistość.

Katarzyna Kubiak
(katarzyna.kubiak@dlalejdis.pl)

Agnieszka Olszanowska, „Tajemnica dziesiątej wsi”, Prószyński i S-ka 2017



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat