„Tajemnica Mirtowego Pokoju” - recenzja

Recenzja książki „Tajemnica Mirtowego Pokoju”.
Wilkie Collins o sile prawdziwej miłości: tej rodzicielskiej i tej pomiędzy kobietą i mężczyzną. Jednak to nie powieść obyczajowa, a detektywistyczna.

Cała historia rozpoczyna się w wieczór śmierci Lady Treverton, która powierza służącej Sarze Leeson przekazanie tajemnicy swojego. Na łożu śmierci pisze list, a przerażona dziewczyna obiecuje, że go nie zniszczy ani nie zabierze ze sobą, jeśli opuści dom. Pokojówka pod osłoną nocy ucieka jednak z dworu Porthgenna Tower, ukrywając list w Pokoju Mirtowym. W tym momencie autor przenosi nas w przyszłość, gdzie jesteśmy świadkami ceremonii zaślubin Rosamond Treverton oraz Leonarda Franklanda. Właśnie w tej chwili uświadamiamy sobie, że tajemnica z przeszłości może zaważyć na teraźniejszości, a może i przyszłości  nowożeńców, zwłaszcza że złośliwy los przetnie losy Rosamond i Sary Leeson.

„Tajemnica Mirtowego Pokoju” to książka o sekrecie, który może zmienić wszystko. Przez całą lekturę jesteśmy trzymani w niepewności, tworzymy własne scenariusze, uzyskujemy wskazówki, by w końcu otrzymać potwierdzenie wcześniej wysnutych wniosków. Wszyscy bohaterowie są stworzeni mocną kreską; mają charakterystyczne nawyki, a czasami dziwne przyzwyczajenia. Z tego powodu szybko zaczynamy ich lubić i pragniemy pozytywnego zakończenia całej historii. Nawet ci, którzy na kartach powieści pojawiają się sporadycznie, wpadają w pamięć na długie godziny. Postać Andrew Trevertona, choć epizodyczna, dostarcza czytelnikowi chwili rozrywki, więc proponuję zwrócić na niego uwagę.

„Tajemnica Mirtowego Pokoju” to bardzo przyjemna książka na wakacyjny wieczór. Wilkie Collins świetnie operuje piórem i sprawia, że nie można oderwać się od lektury. Dla mnie nadal numerem jeden tego autora są „Córki niczyje”, ale liczę na to, że Wydawnictwo MG nadal będzie nas raczyć jego powieściami, zwłaszcza że każda z nich została wydana w twardej oprawie. Klasyka trzyma się nieźle, więc warto po nią sięgnąć, choć akurat „Tajemnica Mirtowego Pokoju” to pozycja dla cierpliwych, ponieważ zagadka zostaje rozwiązana dopiero po przebrnięciu około trzystu stronic. Jeśli jest to dla Was wyzwanie, spróbujcie, a być może zakochacie się w stylu Collinsa.

Anna Wasyliszyn
(anna.wasyliszyn@dlalejdis.pl)

Wilkie Collins, „Tajemnica Mirtowego Pokoju”, Kraków, Wydawnictwo MG, 2017



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat