Tajemnica rodu z Prowansji

Recenzja książki Zamówienie z Francji.
Myli się jednak ten, kto myśli, że powieść ta jest po prostu zbiorem przykazań cnotliwego i etycznego życia, nudnymi kazaniami o rzeczach...

o których każdy doskonale wie, choć nie każdy zamierza wykorzystywać je w praktyce. Na próżno szukać tu także prawd objawionych, patosu, moralizatorstwa. Tak naprawdę to prosta, pełna ciepła historia, z której można wydobyć prawdziwe życiowe perełki.

Towarzyszymy więc Ewie, głównej bohaterce książki, w niespodziewanej wyprawie do Francji. Podróż ta ma także drugie dno – staje się bowiem jednocześnie podążaniem do przeszłości i w głąb siebie. Ale po kolei. Zaczyna się dość niewinnie. Francja oczyma bohaterki to przede wszystkim kraj nasyconych barw. Ewa jest bowiem fotografem, doznania odbiera przede wszystkim zmysłem wzroku. Autorka maluje więc słowami prawdziwie namacalne obrazy przyrody, miasteczek i pewnej posiadłości w Prowansji. Tło zostaje więc nakreślone bardzo precyzyjnie, stanowiąc niemal opowieść w opowieści. Jednak prawdziwymi bohaterami tej książki są ludzie – Ewa i bogata francuska rodzina, powiązana z Polską. Misja, którą musi wypełnić nasza bohaterka, realizując zamówienie z Francji, jest o wiele bardziej związana z tym rodem, niż mogłoby się początkowo wydawać.

Nieco mimo woli stajemy się więc detektywami i wraz z Ewą rozwiązujemy zagadki tej tajemniczej rodziny o bogatych tradycjach. I chociaż czasem ma się nieodparte wrażenie, że należałoby postąpić inaczej niż bohaterka, to jednak jak ona sama powtarza, nie chodzi przecież wcale o to, by złapać króliczka... Ta swoista „pogoń” w przeszłość pozwala nam na coś bardzo istotnego – na spojrzenie w głąb duszy tak Ewy, jak i w konsekwencji swojej własnej. Kto bowiem powiedział, że lekka powieść nie może skłonić do głębszej refleksji na temat swojego miejsca w świecie, swojego przeznaczenia i... korzeni. Kto wie, może w niektórych czytelnikach książka ta zaszczepi prawdziwą pasję do odkrywania historii swoich przodków?

Jak na kobiecą literaturę przystało, pojawia się także wątek miłosny. Został on jednak umiejętnie sprowadzony na drugi plan, nie przesłania więc całej historii i nie czyni z książki kolejnego romansu. Nie ukrywam, że w „Zamówieniu z Francji” nie brakuje magii, co pozwala przenieść się nam w niby współczesny, ale jednak zaczarowany świat. Co więcej, jest to świat zdominowany przez kobiety – czułe, oddane rodzinie, ale także silne, władcze (niekiedy wręcz despotyczne) i z prawdziwą żyłką do interesów. Aż żal, że to tylko fikcja literacka!

Książka z pewnością warta polecenia, ale dla niewymagającego czytelnika. To lekka lektura, nie oczekuje się więc dużego zaangażowania emocjonalnego w przeżywaną historię. Stanowi jednak bardzo przyjemną odskocznię od codzienności, a ponieważ napisana jest barwnym i zarazem prostym językiem, czas przy niej upływa szybko i przyjemnie.

Agata Podgajska
(agata.podgajska@dlalejdis.pl)

Anna J. Szepielak, „Zamówienie z Francji”, Novae Res 2010


Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat