Cytat wybrałam nie tylko dlatego, że wywołał uśmiech na mojej twarzy. Uważam, że doskonale oddaje on klimat książki i realia epoki, w której została osadzona akcja. Koniec XIX wieku to gwałtowny rozwój nauki i techniki. Dokonano wtedy kluczowych odkryć dla rozwoju ludzkości i wynaleziono rzeczy, bez których dziś nie wyobrażamy sobie życia m.in. żarówkę, telefon, silnik czy radio. Ludzie spragnieni technicznych nowinek z zapartym tchem obserwowali świat, widząc jak zmienia się tu i teraz. Nie brakowało tez pasjonatów szerzących nowe idee wśród wątpiących, którzy w postępie upatrywali zguby i postępującej degeneracji człowieka.
Taki właśnie świat – pełen kontrastów oraz nowych idei egzystujących obok malowniczej historii przedstawiła w powieści Elizabeth Camden. Jednak nie tylko opisany świat jest pełen przeciwieństw, ale także wpisani w niego bohaterowie. Romulus White jest najbardziej znanym wydawcą, posiadającym liczne koneksje i cieszącym się nieposzlakowaną opinią wśród bostońskich elit. Jego czasopismo „Świat Nauki” osiągnęło ogromny sukces, ale na wyżyny popularności mogłyby go wznieść ilustracje tworzone przez Stellę West – gwiazdę londyńskiej bohemy. Mężczyzna przez wiele lat próbował sprowadzić ją zza oceanu i zachęcić do współpracy. Niestety, bezskutecznie. Dziewczyna pozostawała nieugięta.
Kiedy jednak siostra Stelli ginie w niewyjaśnionych okolicznościach, dziewczyna porzuca dawne życie, wraca do Bostonu i podejmuje pracę urzędniczki w miejskim ratuszu. Za wszelką cenę stara się rozwikłać zagadkę śmierci Gwedolyn. Gdy dowiaduje się o wpływach Romulusa, postanawia wykorzystać jego liczne znajomości w celu przeprowadzenia prywatnego śledztwa. Oboje w swojej upartości i determinacji w dążeniu do celu nie przewidzieli jednego – miłości, która mimo rozbieżności charakterów, wkrada się w ich wzajemne relacje…
„Tajemnice Bostonu” to powieść, która łączy w sobie zarówno wątki kryminalne, miłosne jak i historyczne. Mówiąc w skrócie, jest mieszanką tego, co w literaturze wielbię bezgranicznie. Jest jeszcze coś, co przykuło moją uwagę – styl, którym posługuje się autorka. Jej pisarstwo jest niezwykle treściwe, wręcz soczyste; opływające zarówno w gwałtowne emocje, jak i melancholijne wspomnienia. Książka to nie tylko historia o stopniowo rozwijającym się uczuciu, któremu towarzyszy śledztwo bohaterki. To także powieść o wyrozumiałości, wpływie rodziny na życie człowieka, a także o pogoni za marzeniami, które w tamtej epoce przysparzały raczej wrogów niż przyjaciół.
Camden stworzyła książkę, która zawładnęła moją wyobraźnią i sprawiła, że czas przestał istnieć. Gorąco polecam ją wszystkim, którzy nadchodzące święta planują spędzić w zaciszu domowego ogniska z dobrą książką w ręku.
Anna Kantorczyk
(anna.kantorczyk@dlalejdis.pl)
Elizabeth Camden, „Tajemnice Bostonu”, wyd. Dreams, Rzeszów, 2017 r.
Komentarze