Emilie ma poukładane życie jako weterynarz, z dala od swojego znienawidzonego dziedzictwa rodziny de la Martinieres. Gdy jej matka umiera, wspomnienia dalekiego od czułości dzieciństwa wracają – a wraz z nimi decyzja o tym, co zrobić z należącym do rodziny zamkiem. Pogrążona w strachu przed odpowiedzialnością Emilie poznaje przystojnego Sebastiana, który przypadkiem wpada na nią w sąsiednim miasteczku. Okazuje się, że prócz losów przodków połączy ich również silne uczucie, szybko przypieczętowane małżeństwem. W trakcie, gdy rodzinny zamek jest remontowany, Emilie przenosi się do Anglii, do rodzinnej, podupadłej posiadłości swojego męża. Tam zostawiana jest przez pogrążonego w pracy Sebastiana na długie, samotne dni, dzielone jedynie z niepełnosprawnym bratem męża, Alexem, który opisywany jest jako awanturnik, pijak i prostak. Wraz z poznawaniem historii łączącej obie rodziny Emilie zastanawia się, jak faktycznie wygląda rzeczywistość jej życia…
„Tajemnice zamku” Lucindy Riley to piękna opowieść, która krąży między teraźniejszością z historią toczącą się ponad 50 lat wcześniej. Oba te wątki są tak odrębne, a przy tym tak realistyczne, że niosą ogromną przyjemność z lektury. Choć retrospekcje są częstym zabiegiem literackim w dziełach powstających w ostatnim czasie, to tutaj autorce udało się uniknąć monotonności wątku historycznego, jak i tego, że mógłby on przysłonić faktyczną, aktualną akcję utworu. Może nie jest to porywająca historia sensacyjna, a jednak wciąga i angażuje emocjonalnie, pozwalając czytelnikowi polubić albo znienawidzić bohaterów.
Na pewno nie jest to typowy romans. Bardziej określiłabym „Tajemnice zamku” jako porywającą powieść obyczajową z historycznym tłem. Niezwykłe losy rodu de la Martinieres nie przenoszą nas zupełnie do innego świata, wypełnionego przyjęciami i brakiem zmartwień. Książka pokazuje, że niektóre smutki i problemy nie zależą od zasobności konta bankowego, tylko od człowieczej natury. Emocjonalność ludzka jest jednym z aspektów, które nie zmieniają się niezależnie od tego, jakie nastają czasy.
Nie należy jednak uznawać, że to, iż książka nie jest romansem oznacza, że nie zawiera żadnego wątku miłosnego. Nie ma tu jednak historii prostych, które kończą się radością bez cierpienia. Miłość okazuje się prawdziwa – pełna sprzeczności, nie zwracająca uwagi na okoliczności czy społeczne ograniczenia. To sprawia, że historie z książki są jeszcze bardziej rzeczywiste i, choć pokazują jedynie skrawek świata z tamtych i tych lat, to wprowadzają nas do niego w pełni. Zapadają w pamięć i serwują pełen zestaw emocji: strachu, złości, nienawiści, ale też miłości, przyjaźni i oddania.
Paulina Grzybowska
(paulina.grzybowska@dlalejdis.pl)
Lucinda Riley, „Tajemnice zamku”, Warszawa, wyd. Albatros, 2015
Komentarze