„Tajemniczy ogród” - recenzja

Recenzja książki „Tajemniczy ogród”.
Klasyka przyciągająca wzrok.

Odkąd pamiętam, jestem trochę sceptyczna do skracanych wersji różnych bajek, baśni i wydawania ich w formie „dla młodszych dzieci”. Prawda, można w tym znaleźć plusy, ale zawsze towarzyszy mi myśl, że skoro coś zostało napisane dla pewnego wieku, to dzieciom powinno się dać czas do tego dorosnąć. Sama wolałam np. oryginalne wersje bajek braci Grimm. Obecnie jednak zdaję sobie sprawę, że to nie jest takie proste. Wydawnictwa dziś prześcigają się w wydaniach, które mają cieszyć także oczy (i to często nie tylko dzieci). To może być dobrym pomysłem na przypominanie o ponadczasowych tytułach. Pomyślałam ostatnio, że może te ilustrowane, skrócone wersje mają być swego rodzaju zwiastunami, które zapraszają do lektury pełnej opowieści.

Z opisu wydawcy można dowiedzieć się, że to nowe, eleganckie wydanie klasyki literatury dziecięcej zostało przygotowane z myślą o młodych czytelnikach, a także o dorosłych, którzy chcą wrócić do ulubionej lektury z dzieciństwa. Klasyczna treść, odświeżona oprawa to świetny pomysł na prezent, bo historia ma niezmienne przesłanie. Mary Lennox, dziewczynka wychowana w Indiach, po śmierci rodziców trafia do ponurej posiadłości wuja. Trudne początki zmienia odkrycie tytułowego ogrodu, gdzie Mary z nowymi przyjaciółmi – Dickonem i kuzynem Colinem –  pielęgnuje ogród. To dla wszystkich ma uzdrawiającą moc, powodując przemianę bohaterów.

Twarda, płócienna okładka jest piękna i od razu przyciąga wzrok. Całe wydanie umiejętnie łączy elegancję z dziecięcą estetyką. Kolorystyka pastelowa i stonowana, a ilustracje autorstwa Margarity Kukhtiny ładne. Mnie osobiście nie zachwyciły jakoś szczególnie, ale to, czy się podobają to kwestia bardzo subiektywna. Na pewno wyglądają bardzo sympatycznie. Ich ilość w stosunku do tekstu i zgranie z nim  jest odpowiednie. Przeglądając i czytając, ma się wrażenie, że to integralna całość.

Co do tekstu mam jednak zastrzeżenia. Choć język jest prosty i ładny, czytelny dla najmłodszych, zrozumiały dla dzieci, z którymi trzeba książkę czytać, to jednak ta wersja przegrywa u mnie z oryginałem. Trochę tajemnicy potrafiącej przyprawić o dreszcz uciekło, rozwój postaci nie jest aż tak wnikliwy, a tym samym klimat gdzieś się zagubił. Już „złagodzony” początek trochę mnie rozczarował. Oryginał zaczął się wyrazistym opisem Mary jako złego i brzydkiego dziecka, a godziny, które zmieniły jej życie, zapadały w pamięć na długo. W książce opracowanej przez Geraldine McCaughrean brakowało mi pewnej… wyrazistości. Warto mieć to w pamięci, sięgając z dzieckiem po tę książkę.

Na pierwsze spotkanie młodszych dzieci z fabułą „Tajemniczego Ogrodu” może to być jakiś pomysł, jednak pamiętając, że jako dziecko, sama nie przepadałam za skróconymi wersjami, nie umiem z czystym sumieniem polecić tej książki wszystkim rodzicom. Do dziś uważam bowiem, że nie ma co „chować dziecka pod kloszem” i chronić od wszelkich „brzydszych” zjawisk. Mimo naprawdę artystycznego wydania nie przekonałam się do takiego odświeżania klasyki dziecięcej.

Jestem jednak pewna, że to opcja idealna dla dzieci, które mają problem ze skupieniem uwagi przez dłuższy czas. Może być też świetnym pomysłem na prezent dla tych, którzy mają słabość do „Tajemniczego Ogrodu”: czy to młodszych, czy już starszych. Książka ta niewątpliwie pięknie wygląda na półce.

Kinga Żukowska

Frances Hodgson Burnett, „Tajemniczy ogród”, Wydawnictwo Wilga, 2026.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat