Kryminały są jednym z najpopularniejszych gatunków literackich wśród czytelników. No bo kto nie lubi napięcia związanego z rozszyfrowaniem zagadki kryminalnej, przeplatającej się z wątkami obyczajowymi i nieraz aspektami psychologicznymi? Kto nie lubi tej niepewności, skoku adrenaliny i pojawiającej się gęsiej skórki? To dzieło zawiera wszystko, co właśnie wymieniłam. Sam tytuł jest dość specyficzny, natomiast opis totalnie mnie zafascynował, a treść usatysfakcjonowała.
Młody chłopak, Erik Szymański, wpada pod tory metra. Szybko okazuje się, że było to umyślnie popełnione morderstwo. Śledztwo prowadzi Helena Mobacke, sławna policjantka z wieloma sukcesami na koncie, jednak zmagająca się z tragiczną przeszłością – śmiercią syna i odejściem partnera. Powrót do pracy po długiej przerwie i przejściach oraz brak konkretnych poszlak i rozbieżności w zeznaniach świadków utrudnia odnalezienie sprawcy. Tymczasem pod torami sztokholmskiego metra giną kolejne osoby…
Johanna Mo świetnie połączyła ciekawą zagadkę kryminalną z poruszającym, bolesnym dramatem. Wprowadza odbiorcę w nostalgiczny, wzruszający nastrój. Akcja nie jest bardzo dynamiczna, ale akurat w tej pozycji autorka nadała odpowiednie tempo następujących po sobie wydarzeń. Czytelnik nie ma czasu się znudzić ani też zniecierpliwić. Sprawa kryminalna jest klasyczna, jednak w połączeniu z obyczajowymi watkami, osobistymi, emocjonalnymi problemami powieść jest nadzwyczaj ciekawa, wciągająca i sprawia, że mól książkowy pochłanie ją jednym tchem. Kolejnymi plusami jest zrozumiały język i prosty styl. Podobały mi się również wtrącenia między kolejnymi rozdziałami. Dodawało to tajemniczości i wzbudzało podekscytowanie.
Książka kładzie duży nacisk na sferę psychologiczną. Czytelnik zmierzy się z dramatem, jakim jest utrata dziecka. Pustka i rozpacz w sercu rodzica – w sercu głównej bohaterki – jest ogromna i przygniatająca. Wspomnienia po zmarłym Antonie przenikają duszę. Niemożność pogodzenia się z rzeczywistością i natłok myśli utrudnia Helenie powrót do normalności. Ta historia to również walka o odzyskanie sensu życia i odkrycia siebie na nowo.
Ta książka na pewno zasługuję na uwagę. Dobrze skonstruowany, niezwykle refleksyjny skandynawski kryminał wydaje się być idealny na jesienną aurę. Zapewni silne emocje i poruszy najczulsze struny ludzkiego organizmu.
Patrycja Trzcionkowska
(patrycja.trzcionkowska@dlalejdis.pl)
Johanna Mo, Tak sobie wyobrażałam śmierć, Wydawnictwo Helion, 2017
Komentarze