„Talizman z zaświatów. Tom 1. Beata” – recenzja

Recenzja książki „Talizman z zaświatów. Tom 1. Beata”.
Nieszczęścia lubią chodzić parami, a nawet – trójkami. Co jednak, gdy dotyczą jednej osoby przez całe życie? A gdyby tak mieć talizman, który sprawi, że los się odmieni...?

Gdy przyjaciele okazują się fałszywi, nowe mieszkanie jest pełne defektów, a policja interesuje się Tobą w związku z kryminalnymi sprawami – wydaje Ci się, że świat staje przeciwko Tobie. Takie uczucie towarzyszy również Beacie, która w końcu, po wielu latach, czuje się naprawdę wolna. Dochodząca już do czterdziestki kobieta długo opiekowała się swoimi rodzicami i zupełnie zaniedbała siebie. Ludzie, którzy teoretycznie byli jej przyjaciółmi, stroili sobie z niej coraz boleśniejsze żarty i knuli intrygi, które spowodowały przeniesienie jej na gorsze stanowisko. W mieszkaniu ciągle ciekła woda, zalewając sąsiadów, a na domiar złego… w pokoju zagnieździły się satyry! Wszystko zmienia się jednak, gdy ekscentryczny sąsiad wciska na rękę Beaty tajemniczy amulet, którego ta nie może zdjąć. Czy faktycznie nagle cała nienawiść i niechęć otoczenia obróci się na korzyść kobiety…?

Tom o Beacie to pierwsza część serii Ewy Zienkiewicz o „Talizmanie z zaświatów”. Czytając skrót fabuły na okładce książki byłam nastawiona raczej na średnich lotów fantastykę osadzoną zupełnie nierealnie w świecie, który znam na co dzień. Tymczasem zostałam bardzo miło zaskoczona, bo autorce udało stworzyć się ciekawe studium przypadku kobiety, która dzięki małemu kółeczku dochodzi do władzy nad ludzkimi umysłami. W zabawnej, lekkiej formie zawarta jest cała, mocno sarkastyczna w odbiorze prawda o tym, jak wygląd oraz kwestie sympatii wpływają na życie każdego człowieka. Jednocześnie cała formuła ujęta jest w ramy tak ogromnej pomysłowości autorki, że nie ma mowy, aby książka w którymkolwiek momencie była nudna.

Zdecydowanie zaletą jest postać Beaty, którą oczyma wyobraźni, jeszcze przed lekturą, widziałam jako zamkniętą w sobie, szarą myszkę, załamaną swoim dotychczasowym życiem. Tymczasem ona, choć los raczej poskąpił jej urody typowej dla klasycznej piękności, jest w stanie walczyć o swoje racje oraz swój spokój, który jest dla niej jedną z największych wartości. Całe życie oddana innym ludziom, teraz odnajduje sens płynący z podziwiania świata. Jej prześmieszne perypetie, które wplatają w życie postaci z dawnych mitologii i legend, dodatkowo podnoszą na duchu i uczą, jak można przyjmować niektóre rzeczy po prostu takimi, jakimi są.

Dzięki pełnemu polotu językowi książkę czyta się przyjemnie i zaskakująco szybko. Nie jest najgrubszą pozycją w mojej domowej biblioteczce, mimo tego zostaje w pamięci, bo miło bawi oraz odrywa od rzeczywistości. Z jednej strony może być przyjęta jedynie jako przyjemny przerywnik między poważniejszymi lekturami – i sprawdzi się w tej roli doskonale. Z drugiej strony posiada jednak nienachalne drugie dno, które obnaża okrucieństwo ludzkie, bezmyślność oraz zorientowanie na jak największe bogactwo, często nie przekładające się na rzeczywiste szczęście. Na pewno powiem jedno: po spotkaniu z Beatą zaczniesz się uśmiechać!

Paulina Grzybowska
(paulina.grzybowska@dlalejdis.pl)

Ewa Zienkiewicz, „Talizman z zaświatów. Tom 1. Beata”, Gdynia, wyd. Novae Res, 2016



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat