„Poczułam, jak drgnęła mi powieka. Kłamstwo (...) Czy kłamstwo w dobrej wierze jest złem? Czy liczą się intencje, czy skutki?”
Myślę, że wielu z nas niejednokrotnie stanęło przed podobnym dylematem moralnym. Tak naprawdę kłamstwo, w mniejszym lub większym stopniu, towarzyszy nam na każdym kroku. Bywa, że są to niewinne kłamstewka, które mają na celu poprawę czyjegoś samopoczucia, jednak znacznie częściej służą one do ukrycia pewnych niewygodnych dla nas faktów. Zdarza się, że chcemy w ten sposób ukazać się w korzystnym świetle, ale równie często czujemy potrzebę chronienia bliskich nam osób. Czy takie postępowanie jest słuszne? Tak naprawdę na to pytanie nie ma jednoznacznej odpowiedzi.
„Tam, gdzie pada cień” Eweliny Miśkiewicz to mroczny thriller utrzymany w klimacie domestic noir. Co ciekawe, z początku nie wyczuwa się go intensywnie, jednak z biegiem czasu wychodzą na jaw nowe, nieznane do tej pory okoliczności, które diametralnie zmieniają charakter tej historii. Punktem wyjściowym opowieści jest śmierć kobiety, matki i babci. Wydarzenie to zostaje przedstawione jako normalne zjawisko, będące efektem naturalnej kolei rzeczy. Z czasem na jaw wychodzą jednak nowe okoliczności, które zmieniają nasze spojrzenie. Kwestia ta tyczy się nie tylko śmierci seniorki, ale również innych, pozornie niewiele wnoszących do historii, spraw. I tak na pierwszy rzut oka niewinna opowieść przekształca się w nader skomplikowany obraz ukazujący trudne relacje rodzinne. Tworzą go ludzie, dla których kłamstwa i niedomówienia to chleb powszedni.
Dużą rolę w „Tam, gdzie pada cień” odgrywa psychologia, w tym proces kształtowania się natury ludzkiej. Autorka skupia się na zależności między trudnym dzieciństwem a późniejszym zachowaniem człowieka. Zwraca uwagę na różne mechanizmy, jakie pojawiają się w efekcie braku miłości ze strony rodziców oraz zaniechania w kluczowych momentach życia. Jak widzimy na przykładzie tej publikacji, nie tylko niewłaściwe postępowanie jest godne napiętnowania, ale również brak reakcji na pewne wydarzenia. „Ja nic nie zrobiłam!” krzyczy w pewnym momencie jedna z książkowych postaci i jak się okazuje, właśnie ta bierna postawa pociągnęła za sobą niewyobrażalne skutki. Człowiek niemal w każdym momencie swojego życia musi dokonywać wyborów, które w jakiś sposób rzutują na jego egzystencję. Nie zawsze podjęte decyzje okazują się słuszne, jednak brak jakiejkolwiek reakcji jest najgorszym wyjściem, ponieważ często jest tożsame z niemym przyglądaniem się tragedii. O czym to świadczy? Z pewnością o niczym dobrym. Taki człowiek już na zawsze nosi w sobie piętno „przyłożenia się” do czyjegoś cierpienia. Świadomość, że można było coś zrobić, zareagować niejednokrotnie kładzie się cieniem na dalszym życiu człowieka.
„Tam, gdzie pada cień” to złożona lektura, w której autorka krok po kroku rozszerza nam perspektywę. Początkowy, z pozoru prosty, obraz z każdą kolejną stroną staje się coraz bardziej złożony, zupełnie jakby artysta dokładał coraz więcej barw. Wraz z postępem akcji wchodzimy głębiej w rozgrywające się wydarzenia oraz ludzką psychikę, która w wielu kwestiach wciąż pozostaje dla nas zagadką. Wspólnie z autorką zastanawiamy się nad konsekwencjami wypowiedzianych kłamstw oraz oceniamy wątpliwe moralnie zachowania bohaterów. Czy można było uniknąć zaistniałych wypadków, gdyby w kluczowym momencie jedna z postaci postąpiła inaczej?
Katarzyna Jabłońska
(katarzyna.jablonska@dlalejdis.pl)
Ewelina Miśkiewicz, „Tam, gdzie pada cień”, Wydawnictwo Initium, 2024.
Komentarze