Ta książka nie jest łatwym do przebrnięcia czytadłem, ale do takich wniosków dochodzi się dopiero wtedy, gdy się już skończy ją czytać. Oczywiście chyba jak każda czytelniczka oczekiwałam jakiegoś spektakularnego rozwiązania. Tymczasem ziemia się nie zatrzęsła, świat się nie skończył, a ludzie nie zmienili. A mimo to to, co się pojawia na kartach tej książki, pozostaje w pamięci na długo.
O czym jest ta książka? O kobiecej solidarności, ale i o opuszczeniu, o życiu, które pozornie wygląda na idealne, i o życiu, które jest mniej idealne, kiedy mówi o nim sama zainteresowana. Kobiecą solidarność zauważymy pomiędzy Anastazją i Jagodą, chociaż trzeba będzie bliżej poznać historię ich zawodowej znajomości. Bo panie z koleżanek z pracy stały się kimś więcej i to właśnie dzięki tej więzi Anastazja rzuca wszystko i mknie na drugi koniec Polski, aby spotkać się z przyjaciółką, która pewnego dnia nie przychodzi do pracy.
Panie sporo łączy, ale chyba jeszcze więcej dzieli. Jagoda to zadbana kobieta o idealnie poukładanym życiu, a przynajmniej takie wrażenie sprawia, dzieląc się z koleżankami tylko wybranymi, ale za to zapierającymi dech w piersiach, informacjami. Z drugiej strony jest młodsza od niej Anastazja, zapracowana matka dwóch synów w wieku przedszkolno-szkolnym, która czuje się wykorzystywana przez męża i która musi znosić nieustanne wtrącanie się swojej teściowej.
Tymczasem nic nie jest takie, na jakie początkowo wygląda. Nagły wyjazd Jagody zmienia perspektywę obu kobiet. Mimo że każda z nich wyjeżdża dość niespodziewanie i z różnych powodów, to jednocześnie dla każdej kobiety odległość od domu i rodziny będzie głównym sprawcą zmian, do których dojrzewały.
Ta książka pokazuje, że nie ma idealnych związków, nie ma idealnych matek i nie ma kobiet, które porównywalnie dużo czasu poświęcają pracy i sprawom domowym. Czasem związek jest partnerski tylko z nazwy. Czasem ktoś, kogo zupełnie o to nie podejrzewamy, kryje jakieś mroczne tajemnice z przeszłości, dzięki którym jest w tym miejscu, w którym jest. Dodatkowo pojawiają się tematy bardzo aktualne: jak rozmawiać z dzieckiem o tym, że jest dzieckiem adoptowanym? Jak pomóc komuś, kto żyje w związku przemocowym, przy czym nie ma znaczenia, czy wspomniana przemoc jest fizyczna, czy może „tylko” psychiczna i finansowa?
Wnioski? Przede wszystkim zapominamy, my, kobiety, że jednak najlepiej kobietę zrozumie druga kobieta, która niekoniecznie musi mieć dokładnie takie samo życie i doświadczenia, jak my. To właśnie ona, borykając się z projektem „dom-praca-rodzina”, zapomina o sobie i patrzy z zazdrością na inne kobiety, które mają lepiej. Zawsze. Bo u innych jest lekko, łatwo i przyjemnie, a u siebie- wcale nie. Ale to właśnie ta wyśmiewana „zmowa jajników” sprawia, że w sytuacjach ekstremalnych zakasujemy rękawy i bierzemy się do roboty-pomocy. Każdemu. Nie tylko tym, którzy są słabsi i potrzebujący, ale i silnym kobietom, które wewnętrznie mogą być bardzo słabe i zranione do głębi.
Agnieszka Pogorzelska
(agnieszka.pogorzelska@dlalejdis.pl)
Paula Er, „Tam, gdzie milczą róże”, Wydawnictwo Novae Res, wydanie I, 2020
Komentarze