Górscy pasjonaci są teraz bardzo rozpieszczani przez wydawnictwa, które coraz częściej oferują publikacje związane z tematyką gór. Ostatnimi czasy na rynku pojawia się mnóstwo autorów, tych, których już znamy, lubimy, ale również takich, którzy dopiero próbują swoich sił, próbując pisać o ludziach zdobywających największe góry świata. Nie każdy jednak potrafi zahipnotyzować czytelnika swoim kunsztem pisarskim.
„Taterniczki. Miejsce kobiet jest na szczycie” to opowieść o kobietach i dziewczynach, które pokochały góry, które pragnęły je odkrywać, niezależnie od pogody czy opinii innych osób. To również opowieść o silnych, samodzielnych charakterach, niebojących się wyzwań, stawiających sobie nowe cele. Autorka wymienia i pokrótce opisuje wiele osobowości górskich, począwszy od pierwszych tatrzańskich turystek w XVIII w., przez pierwsze speleolożki pasjonujące się badaniem jaskiń, a skończywszy na kobietach wspinających się aktualnie. Przez wszystkie rozdziały przewija się wątek mężczyzn, którzy uznawani są za tych „lepszych” wspinaczy.
Nie jest to jedna z tych publikacji, do których będę wracać. Pierwsza część powieści jest bardzo żmudna i monotonna, co sprawia, że dłuży się w nieskończoność. Autorka opisuje pierwsze turystki tatrzańskie z XVIII w., wspinające się w długich do kostek sukniach, w dodatku z ogromnymi bufami. Są to początki tatrzańskich wędrówek, bardziej powiedziałabym spacery niż zdobywanie szczytów. Rozumiem, że konieczny był wstęp do opowieści o kobiecych wyjściach w góry, to jednak jest on zniechęcający i mało interesujący.
Druga połowa książki jest zdecydowanie lepsza. Przedstawia kobiety, które dokonywały rzeczy niezwykłych, które zdobywały ośmiotysięczniki. Dzielne, odważne, których nie trzeba było prowadzić za rączkę, bo same doskonale wiedziały, po co w góry idą. Autorka w tej części omawia również badaczki jaskiń, co dla mnie osobiście jest zupełnym hardcorem. Schodzenie kilkanaście czy kilkadziesiąt metrów pod ziemię, do często nieznanego jeszcze miejsca, przeciskanie się przez wąskie ścianki, brodzenie w wodzie, poruszanie się w ciemnościach. Te kobiety naprawdę były niesamowite.
Podsumowując, nie jest to pozycja literacka, którą czyta się jednym tchem i z zainteresowaniem od początku do końca. Jest godna polecenia dlatego, że jest tu mnóstwo osobowości, o jakich ja nigdy nie słyszałam, więc na pewno można uzupełnić swoją wiedzę dotyczącą wspinaczy. Ponadto są tu dość ciekawie opisane stosunki i relacje damsko - męskie w środowisku górskim. Dowiemy się, jak były traktowane kobiety w górach i czy rzeczywiście kobiety to słabsza płeć.
Patrycja Trzcionkowska
(patrycja.trzcionkowska@dlalejdis.pl)
Agata Komosa-Styczeń , „Taterniczki. Miejsce kobiet jest na szczycie”, Wydawnictwo Prószyński i S-ka, Warszawa, 2021.
Komentarze