Przez moje ręce w ostatnich kilku miesiącach przewinęło się dużo kolorowanek. Nie wiedzieć czemu, stało się to niezwykle modne w ostatnim czasie i mnóstwo moich koleżanek inwestuje w kredki o milionach barw. Na początku stwierdziłam, że to śmieszne. „Hipsterzy znowu sobie coś wymyślili” – pomyślałam. Któregoś wieczora zauważyłam jak moja współlokatorka leży na łóżku i zawzięcie gryzmoli. Okazało się, że ma właśnie tę kolorowankę! Powiedziała, że siedzi tak od 3 godzin i nawet nie wie kiedy jej upłynął ten czas. Stwierdziła, że niesamowicie ją to zrelaksowało i odstresowało.
Poprzez liczne „za” zamówiłam sobie: „Tatuaże. Książka do kolorowania” i również zaczęłam zatapiać się w otchłani niczym niezmąconego spokoju. Nie uwierzycie jakim świetnym lekiem na stres jest to cudeńko!
„Tatuaże. Książka do kolorowania” jest jednak inna od pozostałych kolorowanek. Rysunki nie zostały wykonane jak w innych książkach tego typu. Są one tutaj swoistym rodzajem wzoru na tatuaż. Nie dość zatem, że kolorujemy-odstresowujemy, to w dodatku możemy znaleźć świetną inspirację na tatuaż. Kartki w kolorowance są niezwykle dobrej jakości, grube i nie przebijają koloru z drugiej strony. Ponadto możemy znaleźć na nich mnóstwo świetnych obrazków. Nuda zimą? Nie ma mowy. Przetrwasz ją z „Tatuażami”!
Klaudia Rogaczewska
(klaudia.rogaczewska@dlalejdis.pl)
„Tatuaże. Książka do kolorowania” Wydawnictwo Kaktus, Czerwonak 2015
Komentarze