Lubię czytać książki rosyjskich pisarek. Jest w nich wszystko to, czego szukam: lekkość i dowcip, realia, które czasem odbiegają od naszych, oraz bohaterki, które są zaskakujące. Na plus i na minus. I to był główny powód, dla którego sięgnęłam po tę książkę. Miało być dowcipnie, książkę rekomenduje przecież znana aktorka. Wyszło tak sobie.
Lena właśnie się szykuje do poznania przyszłych teściów swojego syna. Ach, ten syn, młokos, w końcu Daniła ma tylko 23 lata, a tu już ślub i te wszystkie zmiany w życiu. Za młody. Teściowie przyjaźni, ale też nie do końca chyba grają w naszej lidze. A przede wszystkim ona, przyszła synowa… No, nie, absolutnie nie, ale to wybór syna. Ona go dzielnie zniesie, jak znosiła każde jego szaleństwa. Ba, jak przystało na dobrą matkę - nawet w niektórych go mocno wspierała.
Tylko po tym początku zaczynają się opowieści tytułowej teściowej. Jeśli myślicie, że ograniczają się do życia jej syna, to jesteście w błędzie. Będą dygresje. Bo koleżanka w pracy miała upiorną teściową, a inna dobrze ze swoją byłą teściową żyje do dziś. Lepiej niż obecna synowa. Będą historie o synowych i teściowych znajomych i znajomych znajomych. Słowem, będzie o trudnych relacjach, które znamy z dowcipów. W nich pojawia się głównie teściowa. Ale Lena przecież taka nie jest, prawda? Ona dla swojego synusia zrobi naprawdę wiele, wytrzyma, nie skomentuje, ona go kocha bezgranicznie. Bardziej niż żona.
Zgodzę się, że czasem bywa śmiesznie, tylko mnie ta książka strasznie wymęczyła. Oto bowiem teściowa, która robi wszystko, żeby nie być zołzą z żartów, opowiada o innych zołzach. Jednocześnie złego słowa nie da powiedzieć o synu. A synuś to też niezłe ziółko.
Co jest uciążliwe? Książka wyszła prawie 10 lat temu, więc już realia nieco się nie zgadzają, a to dopiero początek. Chwała tłumaczce za niektóre dopiski, bo czytelnik, który nie interesuje się za bardzo Rosją, miałby spory problem ze zrozumieniem słownych żartów. Same żarty też są takie sobie. Książka jest z kategorii przyzwoitych, do przeczytania. Mnie jednak męczyła, nawet jeśli poskłada się całą historię rodziny Leny i wyrzuci te dygresje o innych teściowych. Bo przecież ona, Lena, taka nie jest. Ona jest światowa, w sensie od kilku pokoleń z Moskwy, więc ona po prostu będzie dzielnie znosić tych innych ludzi, te inne zachowania, te inne osoby. Prawda? A jeśli nawet nie, to zrobi to tak, żeby nikt się nie zorientował. Ona przecież nie jest swoją matką.
Jeszcze nadążacie za tym, co piszę? Jeśli nie, to właśnie macie za sobą krótką recenzję tej książki. Też jest o czymś, a właściwie o kimś, kto nie jest kimś, kim nie chce być. Jakoś tak.
Agnieszka Pogorzelska
(agnieszka.pogorzelska@dlalejdis.pl)
Maria Metlicka, „Teściowa”, Wydawnictwo Harde, 2021
Komentarze