„Tesla czyli jak Elon Musk zakończy epokę ropy naftowej” - recenzja

Recenzja książki „Tesla czyli jak Elon Musk zakończy epokę ropy naftowej”.
„Zakładanie firmy to prawie jak posiadanie dziecka”

Gdybym zapytała, czy jest ktoś, kto nie słyszał nigdy o Elonie Musku, pewnie odpowiedź brzmiałaby: nie. Skojarzenie Musk - Tesla, czy próby podbijania kosmosu, to jedynie dwie rzeczy, z jakimi może się nam kojarzyć. Musk to nowa gwiazda na biznesowym firmamencie porównywana do Steve’a Jobsa. Zresztą autor tej książki sam pisze, że gdy Ameryka utraciła Jobsa, potrzebowała kolejnego guru, wizjonera, który poprowadzi biznes w określonym kierunku i pociągnie za sobą tłumy klientów.

I zasadniczo Musk taki jest, ale jednocześnie… jest zupełnie inny. Jego inność to przede wszystkim miejsce urodzenia-Elon Musk urodził się w RPA a swoją przygodę z USA zaczął na etapie edukacji. Dlaczego tak bardzo to podkreślam? Bo to właśnie pozwala Muskowi na swoiste szaleństwo w podejmowanych decyzjach.

Czy jest wizjonerem? Na pewno. Zanim zabrał się za elektryczne samochody, co było potraktowane przez amerykański system motoryzacyjny niemal za obrazę, był właścicielem start-upu finansowego. Sprzedał udziały i zaryzykował, zdecydował się na stworzenie samochodów, które będą ekologiczne. I zasadniczo właśnie o tym jest książka: o niepisanej wojnie pomiędzy koncernami motoryzacyjnymi, które szczególnie w Stanach Zjednoczonych nastawione są na produkcję pojazdów, wykorzystujących ropę naftową, względnie benzynę. Są obostrzenia prawne, które należy zmienić lub obejść. Pojawiają się kolejni gracze, zainteresowani napędem elektrycznym, głównie z Chin, ale też niemieckie koncerny samochodowe, które powoli przyswajają nowatorskie rozwiązania.

Pojawia się zatem pytanie: Dlaczego wszyscy chcą się pozbyć Muska z tego biznesu? Głównie dlatego, że jest on ciągle o kilka kroków do przodu, jeśli chodzi o rozwiązania technologiczne. Druga kwestia to jego system biznesowy, który przy sprzedaży pojazdów nie uwzględnia sieci dealerów samochodowych. To właśnie na niej bazują amerykańskie firmy motoryzacyjne, dlatego własną sieć salonów Tesli traktują niemal jak potwarz.

Jednak żeby wojenka pomiędzy Muskiem a potentatami motoryzacyjnymi nie poszła za daleko, Musk zmienia poniekąd obiekt zainteresowań i decyduje się na podbój kosmosu, na co do tej pory pozwalały sobie rządowe agencje. Czy mu się uda? Pewnie tak. W końcu on nie ogląda się ciągle do tyłu, tylko realizuje swoje pomysły.

Czasem za swoje pomysły płaci bardzo wysoką cenę, prywatnie i finansowo. Jego sukces biznesowy opierał się, w początkowych etapach, na finansowaniu działalności z własnych oszczędności. Dopiero takie inwestycje przyciągały innych inwestorów.

Musk się nie poddaje. Przynajmniej taki jego wizerunek można odnaleźć w tej książce. A jak jest z jego konkurencją? Cóż, ta czasem nie wytrzymuje tempa, kolejne samochody nie powstają albo ich szansa na pokonanie Muska dość szybko się kończy. Dąży do przyszłości, w której chce się znaleźć. Zapewne wynika to m.in. z faktu, że dorastał w kraju, w którym nie był bezpieczny – w końcu jego dzieciństwo przypadało na lata Apartheidu w RPA. Niejednokrotnie pobity przez kolegów jako dziecko, współcześnie jest twarzą amerykańskiej innowacyjności, czasem pyskatą i nieokrzesaną, ale z pewnością fascynującą. Ale przede wszystkim to właśnie Musk kojarzy się z Teslą.

Agnieszka Pogorzelska
(agnieszka.pogorzelska@dlalejdis.pl)

Hamish McKenzie, „Tesla czyli jak Elon Musk zakończy epokę ropy naftowej”, Znak Horyzont, Kraków 2020



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat