Nigdy nie potrafiłam zrozumieć tego, dlaczego ekstrawertycy są stawiani za wzór i są ciągle podziwiani przez innych. Tak jakby introwertyzm był plamą na honorze i chorobą, z którą trzeba chować się po kątach. Sięgając po powieść Zuzanny Brodowskiej pod tytułem „The Introverts” bałam się, że i na jej kartach zabrzmi hymn pochwalny na cześć ekstrawertyków. Na szczęście – nic bardziej mylnego. Pisarka weszła w skórę introwertyka i pokazała świat jego oczami. Począwszy od problemów i trudności, z jakimi borykają się takie osoby na co dzień, poprzez niezrozumienie, niechęć i pogardę ze strony otoczenia, aż po piękne wnętrze, które skrywa się pod otoczką, niedostępne dla całego świata, a tylko dla tych wybranych. Jestem wdzięczna autorce za takie podejście do tematu i stworzenie dzieła, które „rozumie”, uczy i przekonuje, że dla każdego z nas jest miejsce na tej planecie.
Hope Wintersnow uczęszcza do brytyjskiej szkoły. Ma wokół siebie grupkę przyjaciół, jednak nigdy nie czuła się z nimi jakoś specjalnie mocno związana. Widzi, że od nich odstaje – nie jest gadatliwa, nie lubi tłumów, ceni sobie własne towarzystwo i spokój. Nikt jej nie rozumie. Za każdym razem, gdy umawiają się na wspólne wyjście lub wypad nad wodę, ona ma ochotę zostać w domu i szuka kolejnej wiarygodnej wymówki, by owinąć się ciepłym kocem i utonąć w książkach. Czy nastolatka skazana jest na samotność? Niekoniecznie. Kiedy na horyzoncie pojawia się tajemniczy i nieziemsko przystojny muzyk, jej świat wywraca się do góry nogami. Projekt, który mają przygotować razem w szkole, zmienia całe jej życie. I nie tylko jej.
Katarzyna Kubiak
(katarzyna.kubiak@dlalejdis.pl)
Zuzanna Brodowska, „The Introverts”, Wydawnictwo Novae Res 2021
Komentarze