„The World of Lore: Straszne miejsca” – recenzja

Recenzja książki „The World of Lore: Straszne miejsca”.
Są takie miejsca, o których myśl wywołuje gęsią skórkę i podnosi ciśnienie. Niektóre z nich w dziwny sposób nas fascynują, niektóre powodują nagły przypływ adrenaliny, a od niektórych trzymamy się z daleka.

Czasem wchodzimy do jakiegoś pokoju, budynku, a nawet miasta i ogarnia nas trudny do nazwania nieokreślony lęk. Coś wydaje się nie w porządku – panująca tam atmosfera jest dziwnie niepokojąca, a w kątach zdaje się czaić mrok. Niekiedy czujemy obecność kogoś innego, pomimo że w pomieszczeniu  jesteśmy sami. Czasem dochodzi do dziwnych i niewyjaśnionych sytuacji, od których włos na głowie się jeży. Do odwiedzenia takich właśnie miejsc zaprasza nas Aaron Mahnke -  gospodarz popularnego amerykańskiego podcastu „Lore”, który bada te okropne strefy i związane z nimi historie.

Aaron Mahnke zabiera nas między innymi do Kolorado i eleganckiego hotelu „Stanley”, gdzie na początku dwudziestego wieku bogaci goście podziwiali panoramę Gór Skalistych, a kilkadziesiąt lat później podróżujący autor „Lśnienia” miał koszmarny sen, który zainspirował go do napisania jednej z najlepszych powieści grozy wszechczasów. Mahnke przemierza morza i lądy, odwiedzając różne okropne miejsca w Stanach Zjednoczonych – od Nowego Orleanu w Wirginii po ponure stare angielskie zamczyska, w których wciąż rozbrzmiewają echa mrocznych zbrodni, straszliwych tragedii i niewyobrażalnego zła.

„The World of Lore: Straszne miejsca” to swego rodzaju oryginalny przewodnik po miejscach, w których mroczna przeszłość naznaczyła swe piętno. Nie jest to jednak książka  wyłącznie o obszarach uznawanych za nawiedzone. Obok opowieści o zjawach, duchach i widmach, znajdują się tu m.in. mrożące krew w żyłach historie o nieludzkim traktowaniu niewolników, o bestialskich zabiegach medycznych przy użyciu szpikulca do lodu, o okrutnym traktowaniu osób chorych psychicznie, o kobiecie rzucającą klątwę na ziemię, z której została wyrzucona, o tragicznej katastrofie pociągu czy o latarniku, który tygodniami mieszkał z trupem swojego zmiennika. Oczywiście nie brakuje też opowieści o nawiedzonych domach, hotelach, cmentarzach, a nawet starych fortach czy konkretnych przedmiotach, jak choćby lustra przed którym przeglądał się sam Charles Dickens.

Interesujący jest styl pisarski Mahnke – o tych wszystkich makabrycznych zbrodniach, przerażających klątwach i wszelkich zjawach pisze z niebywała lekkością, która sprawia, że książkę czyta się… lekko i przyjemnie. Trudno oderwać się od lektury, chociaż niejednokrotnie wywołała u mnie gęsią skórkę czy przyspieszone bicie serca. Autor wyjątkowo sprawnie posługuje się słowem, plastycznie opisuje architekturę, historię i mityczne smaczki, które krążą wokół danego obiektu. Wszystkie opowieści są podparte realiami historycznymi, rozmowami z osobami, których dotyczą. Natomiast miejsca, o których jest mowa, istnieją naprawdę, ale nie są znane – a przynajmniej poza granicami Stanów Zjednoczonych.

„The World of Lore: Straszne miejsca”  nie jest monotematyczna, a wręcz intrygująca i przyprawiająca czasami o dreszcze. Pozwala zagłębić się w opowieściach, które do tej pory znane były jednie garstce osób. To kawał wartościowej wiedzy i dobrej lektury dla miłośników grozy.

Klaudia Kwiatkowska
(klaudia.kwiatkowska@dlalejdis.pl)

Aaron Mahnke ,„The World of Lore: Straszne miejsca”, Wydawnictwo Zysk i S-ka, 2022



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat