W satyrycznej komedii „The Windsors” przewija się żart sugerujący, że jedynymi osobami uznającymi rodzinę królewską za mającą jakiekolwiek znaczenie są twórcy „The Crown”. Niemniej, obie produkcje cieszą się niemałą popularnością, a teraz na jej fali powstał cykl książek odsłaniających sekrety pałacu Buckhingham. Jego autorem jest Robert Lacey, biograf i zarazem konsultant historyczny serialu Netflixa.
Tom pierwszy obejmuje przedstawione w premierowym dziesięcioodcinkowym sezonie wydarzenia rozgrywające się w latach 1947-1955. Opowieść rozpoczyna się w momencie, gdy ówczesny władca Wielkiej Brytanii Jerzy VI uświadamia sobie, że nie zostało mu dużo czasu, a jego następczyni - córka Elżbieta zamierza poślubić niewzbudzającego powszechnej sympatii obcokrajowca Filipa Mountbattena, który dla ukochanej zrzeka się narodowości greckiej i tytułu księcia Danii. Przytłoczeni podniosłą ceremonią nowożeńcy nie zdają sobie sprawy, że zaledwie sześć lat później zostaną królem i królową, wróć, królową i księciem małżonkiem.
Moja przygoda z serialem nie trwała długo. Początkowo w ogóle nie zamierzałam po niego sięgać ze względu na niechęć do Claire Foy, a kiedy w końcu to zrobiłam, wydał mi się zbyt sztywny i irytująco poprawny, abym chciała z nim spędzić kilkadziesiąt godzin. Znacznie przyjemniejsza i zdecydowanie mniej czasochłonna lektura przewodnika uświadomiła mi, że problem tkwił raczej w formie, niż w treści.
Robert Lacey krok po kroku przestawia nam fakty z życia monarchii i elementy, które dla potrzeb dramatyzacji zostały zmienione, pokazując, że na podporządkowanym konwenansom dworze nie jest tak idealnie, jak by się mogło wydawać, a relacje królowej z polityką nie zawsze ograniczają się do grzecznościowych spotkań przy herbacie. W przypadku produkcji (para)historycznych wiele osób zapomina, że telewizja rządzi się swoimi prawami i widzowie nie powinni ślepo uznawać każdej sceny za prawdę objawioną. „The Crown” nie jest wyjątkiem od tej reguły.
Głównym uczuciem, jakie towarzyszyło mi przy czytaniu, była… zazdrość o to, że moje seriale nigdy nie doczekały się tak eleganckich, bogato ilustrowanych publikacji tego typu. Utrzymana w minimalistycznym stylu książka pełna jest czarno-białych zdjęć, zarówno prawdziwych, jak i z planu. Spodziewałam się, że będą zestawiane ze sobą w celach porównawczych, ale redakcja najwyraźniej była innego zdania i wolała zamieszczać je zamiennie. Dodatkowo otrzymujemy drzewo genealogiczne Windsorów, chronologiczny spis dat oraz listę obsady, twórców oraz pozycji pozwalających jeszcze dogłębniej zbadać podejmowaną tematykę. Nie ma porównania z samodzielnym przeczesywaniem odmętów Internetu i śledzeniem profili społecznościowych aktorów i ekipy.
Podsumowując, „The Crown” to nie tylko uzupełniający serial przewodnik dla fanów, ale również wydane z klasą źródło wiedzy i ciekawostek dla osób, które nimi (jeszcze) nie są.
Izabela Fidut
(izabela.fidut@dlalejdis.pl)
Robert Lacey, „The Crown”, Białystok, Wydawnictwo Kobiece, 2020 r.
Komentarze