Autorki Sona Charaipotra i Dhonielle Clayton napisały bardzo intrygującą powieść. Teoretycznie dla nastolatek, ale z całą pewnością osoby w innym wieku także mogą po nią chętnie sięgnąć. „Tiny Pretty Things” w tytule nawiązują do drobnych, ślicznych i kruchych rzeczy, które łatwo stłuc. Takie są właśnie klasyczne porcelanowe figurki baletnic. Tymczasem, jak pokazuje życie, w szkole baletowej, kruchość to ostatnia rzecz z jaką warto się obnosić.
Bohaterkami książki są dziewczyny oraz trzech chłopaków. Wszyscy uczą się w szkole baletowej. Ich marzeniem jest debiut na dużej scenie i sukces, który zapewni dalszą karierę. Jednak nie jest to tak prosta droga jak mogłoby się wydawać. Główna rola nawet w szkolnej obsadzie wymaga mnóstwa pracy. W dodatku nie jest to wyłącznie kwestia samych ćwiczeń. Dziewczyny jak i chłopcy ostro rywalizują między sobą i nie wahają się użyć nieczystych zagrań, by wygryźć konkurencję. Dopuszczają się nie tylko nawet samych gróźb słownych, ale dochodzi także do ukrytej przemocy. Na nową główną gwiazdę szkolną Gigi czeka sukces, ponieważ tańczy znakomicie. Niestety będzie on okupiony całą masą przykrych wydarzeń ponieważ nie dość, że odbije koleżance chłopaka, to jej uroda i zdolności będą także przeszkadzały innym koleżankom. Nawet współlokatorce z pokoju, która pozornie ma z nią dobry kontakt.
Książka napisana jest tak, że kolejne układanki akcji poznajemy z punktu widzenia kilku głównych bohaterek. Dzięki temu zaglądamy w ich życia, które choć nastolatkowe, to w sumie wcale nimi nie są, bo dominuje w nich często także przyśpieszona dorosłość, smutek, zagubienie i dźwiganie całkiem sporego mentalnego bagażu. Nad wszystkim jednak dominuje chęć odniesienia sukcesu w tańcu, bez względu na to, jakie koszty się przy tym ponosi. Kolejne intrygi prowadzą do wielu zaskakujących sytuacji, a także odkrywają różne intymne sekrety naszych bohaterek. Ponieważ prawie każda z nich wywodzi się z innego środowiska, zarówno jeśli chodzi o status społeczny jak i samo pochodzenie, to dostajemy także miks wydarzeń odnoszących się i do tego aspektu.
„Pretty Tiny Things” czyta się raczej z prędkością burzy bo tak szybko następują po sobie kolejne wypadki. Ostra rywalizacja i sensacja przeplatają się z miłością i pożądaniem. W ten oto sposób otrzymujemy gotowy przebój i wcale nie ma co się dziwić, że Netflix zdecydował się zrobić na podstawie książki serial. Można zgadywać po zakończeniu, że dalsze części nastąpią więc zapewne będziemy mogli powrócić do walki, którą prowadzi Betty, June, Liz, Will, Eleanor i Henry. Wtedy poznamy kilka odpowiedzi i na pewno kilka nowych tajemnic uczniów słynnej szkoły baletowej.
Agnieszka Pater
(agnieszka.pater@dlalejdis.pl)
Sona Charaipotra, Dhonielle Clayton „Tiny Pretty Things” wydawnictwo GWFoksal 2020
Komentarze