Książkę wzięłam do ręki bez większego przekonania. W pierwszym momencie zwróciłam uwagę na zdjęcie znajdujące się na jej okładce, przedstawiające parę leżącą na łóżku w białej pościeli – taki widok już na samym początku nasunął mi skojarzenie z typowymi erotykami. Nic bardziej mylnego. Zagłębiając się w treść kolejnych stron powieści, odkrywamy jej zupełnie inne oblicze – trudne historie bohaterów, przeplatane licznymi zranieniami i zdradami ze strony najbliższych i powolne otwieranie się na świat, który do tej pory kojarzył im się głównie z cierpieniem, od którego trzeba było nieustannie uciekać.
Autorka przedstawia nam losy głównych bohaterów – Jessica pracuje jako lekarka w zakładzie karnym dla kobiet. Pewnego dnia odnajduje w biblioteczce stare listy i postanawia dostarczyć je adresatowi. W ten sposób trafia do Hartwell, gdzie spotyka przystojnego właściciela baru – Coopera Lawsona. Trudne przeżycia, stawiające tamę życiu postaci, od teraz dają dojść do głosu uczuciom, do tej pory skrzętnie ukrywanym na dnie serca. Początkowa namiętność, będąca jedynie fizyczną miłostką, powoli przeradza się w prawdziwe uczucie.
Książka to typowa romantyczna opowieść – piękne miasteczko, miłosne perypetie, chwile wzruszenia i radości. Fanom lekkich historii z przeplatającymi się wątkami na pewno przypadnie ona do gustu. Choć brak tutaj nieoczekiwanych zwrotów akcji, to jednak od książki trudno się oderwać. Można powiedzieć, że czytając tę opowieść, wręcz płynie się po morzu liter i słów układających się w ciekawą i emocjonującą historię. Co jeszcze jest w niej takie urzekające? Na pewno obraz relacji międzyludzkich i wspólnota budowana przez ludzi pochodzących z zupełnie różnych środowisk, które sprawiają, że wielu z nas może identyfikować się z bohaterami książki. Do tego dojrzałe uczucie, którego rodzenie się obserwujemy i niejako wchodzimy w tę piękną, delikatną i ciepłą jak wiosenny deszcz opowieść, uchylając rąbka tajemnicy i towarzysząc głównym postaciom. Przedstawiona namiętność jest wspaniałym obrazem prawdziwego życia. Uważam też, że książka może pomóc wielu z nas znaleźć odpowiedzi na nasze pytania, nieustannie przewijające się w codziennych rozmowach: „czy jesteśmy szczęśliwi? czy naprawdę znaleźliśmy już w naszym życiu to, co jest najważniejsze?”.
Osobiście z całego serca polecam tę książkę wszystkim miłośnikom romantycznych opowieści. Mam jednak świadomość, że to, co wydaje się największą zaletą pozycji, dla niektórych może niestety stać się jej wadą. Powieść może sprawić zawód czytelnikom, którzy oczekują momentów niepewności, grozy i niespodziewanych zwrotów akcji. Mimo to jestem przekonana, że książka powinna się znaleźć w każdej biblioteczce. Dlaczego? Ta prosta historia dla każdego z nas może stać się źródłem inspiracji i cichym drogowskazem na drodze naszego życia.
Katarzyna Kubiak
(katarzyna.kubiak@dlalejdis.pl)
Samantha Young, „To, co najważniejsze”, Burda Książki 2017
Komentarze