Jeżeli ktoś kazałby mi wskazać jakąś książkę, która okazała się dla mnie literackim zaskoczeniem, z pewnością wybrałabym właśnie powieść Laury Lippman. W przypadku tej pozycji wszystko wprowadza aurę tajemniczości – zdjęcie na okładce przedstawiające dziecięcy wózek i dziewczęcą twarz wskazują, że mamy do czynienia z kryminałem wyrywającym się z utartych ram literatury. Treść książki potwierdza początkowe przypuszczenia czytelnika, wprowadzając go w świat grozy budowany na fundamencie stereotypów i przemilczanych kwestii.
Książka opisuje historię dwóch dziewczyn. Dzięki retrospekcji dowiadujemy się, jak wyglądało ich życie przed tragicznym wydarzeniem, które na zawsze zmieniło ich życie. W wieku jedenastu lat Alice i Roonie wracają z urodzin swojej koleżanki same, wyproszone przez matkę solenizantki za złe zachowanie. Po drodze do domu, skręcając w inną niż zwykle uliczkę, odnajdują pozostawione w wózku niemowlę o ciemnej karnacji – Olivię, którą postanawiają uratować. Kilka dni później zostają odnalezione zwłoki dziecka. Dziewczyny po krótkim procesie zostają skazane i osiem lat spędzają zamknięte w poprawczaku. Kiedy wychodzą ginie kolejne dziecko – pierwsze podejrzenia padają na Alice i Roonie. Prawda jest jednak szokująca.
Jako prawdziwa fanka kryminałów zaczęłam czytać tę powieść z wypiekami na twarzy, ciekawa zakończenia. Książka rzeczywiście trzyma w napięciu od samego początku do końca – w historii opisywanej przez autorkę nic nie jest takie, jak się wydaje. Razem z bohaterami powoli odkrywamy nowe fakty, które w końcu pozwalają nam odkryć to, co ukryte. Powieść staje w poprzek wszelkich stereotypów, które towarzyszą nam przez całe życie. Porusza tematy tabu, które często są po prostu przemilczane.
Chociaż wypowiadam się o tej książce w samych superlatywach, niestety muszę wspomnieć także o pewnych minusach powieści. Uwadze czytelnika nie może umknąć fakt, że publikacja pełna jest opisów, które można byłoby usunąć, nie uszczuplając wcale właściwej treści. Wydaje się, że pełnią one rolę swego rodzaju „wypełniaczy”, które nie wnoszą nic nowego do całej historii. Niemniej jednak książka ma ogromną wartość literacką, czego nie można jej odmówić. Dlatego każdy z Was powinien sam przekonać się o tym, czy powieść spełnia Wasze oczekiwania czy też nie.
Katarzyna Kubiak
(katarzyna.kubiak@dlalejdis.pl)
Laura Lippman, „To, co ukryte”, Wydawnictwo Marginesy 2017
Komentarze