Wojciech Pieniążek napisał książkę, która pozostawia czytelnika w zdumieniu. Podczas czytania jest bardzo wymagająca, inteligentnie grająca z odbiorcą i jego myślami. „To, co zostaje” składa się z dwóch opowiadań, które pozornie nie maja ze sobą nic wspólnego. Jedynym łącznikiem są powtarzające się imiona głównych postaci. Autor unika spektakularnych rozwiązań fabularnych. Na pierwszym miejscu stawia na interpretację. Tworzy dwa teksty, w których skrywa nawiązania i skojarzenia, a ich genezy należy szukać w zawoalowanej przeszłości. Gra z czytelnikiem oraz z własną wyobraźnią i mądrością. Książka nie jest łatwa w odbiorze. Z każdą kolejna stroną przekonuje do siebie, należy jedynie uważnie czytać.
„Porucznik Golicyn” stanowi pierwszą część książki. Jest ona przesycona licznymi niedopowiedzeniami. Opisuje miasteczko na Podlasiu, którym władają dwaj najeźdźcy. Miejscowość nosi enigmatyczną nazwę Posługa. Jest jesień 1944 roku, a na plebanii, która służy za oficerską kwaterę toczy się życie proboszcza, jego śmiertelnie chorego brata i jego żony. Sowiecki porucznik rozbije niezwykle stabilną relację pozostałej trójki. Wszystko oscyluje wokół kobiety, która stoi w ciemnoczerwonej sukience w oknie plebanii. Czytelnik poznaje skomplikowane relacje przypominające mistycznych bohaterów, którzy pragną z okrucieństw drugiej wojny światowej zaczerpnąć czegoś bezbolesnego, przyjemnego i trwałego dla siebie. Liczne emocje, oczekiwania i fantazje zostaną zastąpione w drugiej części książki przez impulsywny monolog mężczyzny, który ze swych czynów prowadzących do zbrodni spowiada się kobiecie.
„Pompes funèbres” to bardzo swobodny tekst, który zawiera liczne odniesienia do kwestii antropologicznych. Stanowi odzwierciedlenie emocjonalnego upadku męskości. Narrator spoglądając wstecz poszukuje odpowiedzi na pytanie, w jaki sposób na jego rozumowanie i zachowanie wpłynęła znajomość z pewną kobietą lekkich obyczajów. Autor posługuje się dużo bardziej dosadnymi określeniami, jednak każdy wulgaryzm jest dobrze przemyślany. Historia oscyluje wokół fatalnego zauroczenia i niezwykłej znajomości z prostytuującą się kobietą. Mężczyzna wspomina czas pracy w branży reklamowej, a kobieta kojarzy się ze spełnieniem jego fantazji. Wszystko ich dzieli, a tak mocno się ze sobą połączą.
Książka porusza temat samotności, jako konsekwencji niepodejmowania walki o to, by spełnić pewne pragnienia i marzenia. Wojciech Pieniążek posługuje się metaforą przekształcania czasu. W konsekwentny sposób pisze o utratach i mężczyznach uwikłanych w destrukcyjne relacje z kobietami. Autor potrafi być rubaszny, a zarazem niezwykle taktowny. Z dystansem i w żartobliwy sposób określa czas w relacjach damsko-męskich jako zgubę i wybawienie. Ludzkie namiętności zostały opisane w cieniu niedopowiedzeń, licznych odniesień do literatury, filozofii i muzyki. Czytanie w rytmie długich zdań potrafi zaczarować czas. Książce warto poświecić swoją uwagę i otwartość.
Patrycja Zajkowska
(patrycja.zajkowska@dlalejdis.pl)
Wojciech Pieniążek, „To, co zostaje”, Pruszków, Wydawnictwo JanKa, 2018 r.
Komentarze