„Tomek i Opelele. Droga smoka” – recenzja

Recenzja książki „Tomek i Opelele. Droga smoka”.
Młodzieżowa książka fantasy, która nie ucieka od poważnych, realnych problemów.

Przeprowadzka na wieś, gdy ma się jedenaście lat, to prawdziwa życiowa rewolucja. I to niekoniecznie taka, której wypatruje się z entuzjazmem. Tomek dowiaduje się, że ze względu na chorobę taty, cała rodzina musi zmienić miejsce zamieszkania. Ciężko sobie wyobrazić zostawienie za sobą wszystkiego, co do tej pory stanowiło nieodłączną część życia. W tym oczywiście wszystkich kolegów. Okazuje się jednak, że Tomka czeka bardzo ważne zadanie – może uratować tatę, jednak wiąże się to z bardzo niebezpieczną misją. Jedenastolatek odważnie stawia czoła nowym wyzwaniom. Na tytułowej Drodze Smoka, którą ma podążać, czeka na niego wiele przygód, ale także mrożących krew w żyłach niebezpieczeństw. Jednak ta wyprawa ma jeszcze drugie dno – Tomek ma okazję odkryć, co tak naprawdę jest w życiu najważniejsze.

„Tomek i Opelele. Droga Smoka” to pierwszy tom przygód naszego dzielnego młodzieńca. Jak to więc z pierwszymi tomami bywa – przed tą książką stało trudne wyzwanie – zbudować świat, a jednocześnie przedstawić bohaterów i całą historię tak, aby po pierwszym tomie nie móc się doczekać kolejnego. I jak dla mnie ten cel udało się spełnić.

Wiem, że nie jestem w standardowej grupie odbiorców tej książki. To oczywiste, że skierowana jest do znacznie młodszego czytelnika. Jednak ujęło mnie w niej to, że nie traktuje ona swojego docelowego odbiorcy jak dziecka. Nie unika tematów trudnych – jak przede wszystkim poważna choroba rodzica, ale także pokazuje emocje, jakie targają nastolatkiem (i pozostałymi członkami rodziny). Było to bardzo odświeżające po wielu książkach, w których dzieci zachowują się od pierwszej strony jak dorośli. Co więcej, bardzo ciekawie obserwowało się też przemianę bohatera. Dorosły czytelnik szybko zapewne dojdzie do tego, jaką drogę tak naprawdę przechodzi nasz bohater, ale i tak z przyjemnością tą drogą z nim podąża. Dlatego wydaje mi się, że tym bardziej, młodszy odbiorca przepadnie w tej opowieści.

Tomek jest taką postacią, która może stanowić świetną inspirację – kreatywny, chętnie sięgający po książki i potrafiący nazywać swoje emocje. Nawet jeśli od początku wiemy, jak zakończy się ta przygoda (wiemy, że Tomek pokona wyzwania), to jednak z przyjemnością mu kibicujemy i przeżywamy kolejne próby.

Bardzo podobało mi się również, jak Błażej Kronic zbudował tę książkę. Mimo że jest ona napakowana akcją i przygodami, momentami jej tempo znacznie zwalnia, przede wszystkim po to, aby dokładnie wyjaśnić czytelnikowi zasady, jakie panują w tym świecie. Dzięki temu miejsce akcji zyskuje na plastyce i porusza wyobraźnię.

Oczywiście, przemiana, jaka zachodzi w Tomku, nie oznacza zamknięcia tej historii. Ja z chęcią sięgnę po kolejny tom, by przekonać się, co takiego los szykuje dla naszego dzielnego bohatera.

„Tomek i Opelele. Droga Smoka” to książka, która z pewnością sprawdzi się jako książkowy, mikołajkowy prezent. W długie jesienno-zimowe wieczory nic tak nie podnosi na duchu, jak książka, którą można czytać z wypiekami na twarzy.

AP
(biuro@dlalejdis.pl)

Błażej Kronic, „Tomek i Opelele. Droga smoka”, Wydawnictwo Zysk i S-ka, Poznań, 2024.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat