„Tożsamość zbrodni” – recenzja

Recenzja książki „Tożsamość zbrodni”.
Nie ma zbrodni doskonałej. Ale niektóre czekają lata na rozwiązanie. Pytanie czy warto zgłębiać się w mroczne zagadki z przeszłości?

Michał jest żołnierzem. Przez pięć ostatnich lat odbywał służbę na zagranicznych misjach. Te niestety negatywnie odbiły się na jego psychice. Po powrocie do kraju, spędził kilka miesięcy na oddziale psychiatrycznym, gdzie leczył się, aby zapomnieć o koszmarach, których doświadczył na wojnie. Pragnął wrócić do normalnego życia. A to jego normalne życie toczyło się w niewielkim mieście, gdzie zostawił swoją ukochaną i grupkę znajomych. Powrót nie jest łatwy, gdy dowiaduje się, że jego pierwsza i jedyna miłość wyszła za mąż za jednego z jego najbliższych przyjaciół. Mimo to, postanawia się zmierzyć z rzeczywistością i pierwsze co robi po powrocie do miasta to… udaje się do baru na spotkanie ze starymi kumplami. Nocny „maraton” alkoholowy okaże się początkiem nieprzewidzianych wydarzeń.

W powieści pojawia się też Bartek, kolega Michała i detektyw policyjny, od niedawna przeniesiony do wydziału zabójstw. Bartek razem ze swoim partnerem Robertem zostają przydzieleni do rozwiązania zagadki śmierci młodej dziewczyny. Nim zdążą się rozkręcić, pojawia się drugie ciało i sprawa robi się jeszcze bardziej poważna, mają do czynienia z seryjnym mordercą. Tło zabójstw jest niejasne, ale łączy je motyw pentagramu, który pojawia się na miejscach zbrodni. Czyżby w sprawę była zamieszana sekta? Okazuje się, że ofiary nie są wybrane przypadkowo, a zagadka wydaje się coraz bardziej zawiła. Jest wielu podejrzanych i każdy ma coś do ukrycia. Detektywi muszą sięgnąć daleko w przeszłość i zbadać wiele śladów, bo rozwiązanie zagadki nie jest tak oczywiste jakby się wydawało. A czas ucieka. Morderca nie zamierza przestać zabijać.

„Tożsamość zbrodni” to powieść kryminalna o wielu wątkach. Oprócz głównej konstrukcji bazującej na morderstwie i prowadzonym śledztwie, mamy też wątek Michała, żołnierza wracającego z wojny, który na nowo układa sobie życie. Jest miłość, jest seks i jest brutalność. Pojawia się tu bardzo dużo postaci i wątków pobocznych, co czyni powieść dość zawiłą, ale ostatecznie, autor utrzymuje kurs i wszystko trzyma się kupy. Nie ma w tym przewidywalności. Temat ciekawy. Dość słabe dialogi bohaterów i mało psychologizacji postaci, ten aspekt został potraktowany dość powierzchownie. Ale jak na debiut autora, to całkiem niezłe.

Aneta Nowak
(aneta.nowak@dlalejdis.pl)

Damian Jackowiak "Tożsamość zbrodni", Novae Res, Gdynia 2017



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat