W 1984 roku ósemka młodych ludzi na letnim obozie sportowym zawiązuje bractwo, do którego nikt nie ma wstępu. Mimo, że dzieliło ich wszystko, począwszy od statusu społecznego, charakterów, problemów dnia codziennego to wielogodzinne rozmowy wśród nocnej ciszy, wyjawione sekrety, tajemnice oraz na pozór niewinna wyliczanka połączyły ich na zawsze. Do czasu, gdy trzydzieści lat później przyjaciele zaczynają umierać w dziwnych okolicznościach. O pomoc w rozwiązaniu zagadki niewyjaśnionych zgonów, zostaje poproszona dziennikarka śledcza, Marta Witecka, której udało się odkryć przerażającą prawdę w pewnym, małym miasteczku na północy Polski. Czy uda się jej znaleźć przyczynę śmierci w bractwie? Co ukrywają przyjaciele? Czy nad stowarzyszeniem ciąży klątwa czy przyjaciele umierają z rąk przebiegłego mordercy?
Zaczynając od tytułu, a kończąc na fabule - nic w tej powieści nie jest oczywiste. Motywy, sekrety, tajemnice, klątwa i same postacie nie są jednoznaczne. I nie do końca jednomyślna jest moja subiektywna opinia na temat książki. Akcja, fabuła, atmosfera budowana w sposób ciekawy i wciągający, na tyle, że noc z powieścią zakończyła się śniadaniem. Wykorzystanie bohaterki, Marty Witeckiej, z poprzedniej książki pt. "Tysiąc" uważam za strzał w dziesiątkę. Lubię powracające charaktery, którym stawia się inne wyzwanie i daje możliwość pokazania odmiennej, mniej denerwującej twarzy, a przy okazji kreuje się różne możliwości ewaluacji postaci, ale moim zdaniem rozwój postaci powinien być mocniej zaakcentowany, zwłaszcza gdy ponownie jest bohaterem pierwszoplanowym. Zatem, gdzie jest zdecydowane "ALE"? Moje "ale" to nakreśleni bohaterzy, w których skumulowały się wszelkie dramaty i przypadłości człowieczeństwa. Podejrzewam, że miało to być tło dla emocjonalnej gry toczącej się między przyjaciółmi, a zarazem ciche usprawiedliwienie ich decyzji i wyborów. Jednakże, zostałam trochę przytłoczona ich pobieżnym, aczkolwiek bardzo skomplikowanym, pełnym traum profilem psychologicznym. Aczkolwiek te niedociągnięcia nie odbierają przyjemności czytania. Uważam, że całokształt powieści jest godny polecenia.
"Trąf, trąf, Misia, Bela" Dagmary Andryki to powieść obyczajowa ocierająca się o kryminał i lekki dreszczowiec. Po mocnym i udanym debiucie, autorka ponownie próbuje uchwycić ogromną siłę, jaką daje przynależność do grupy. Człowiek to zwierze stadne, a jego odrzucenie przez społeczeństwo może być bardzo niebezpieczne. Bo zarówno klątwa, jak i zraniony człowiek potrafią zmienić twoje życie w nieoczekiwany horror - trąf, trąf, Misia, Bela, Misia Kasia, konfacela…
Sandra Kortas-Dorsz
(sandra.kortas@dlalejdis.pl)
"Trąf, trąf, Misia, Bela", Dagmara Andryka, Wydawnictwo Prószyński i S-ka, Warszawa 2017
Komentarze