Książka Williama Harta „Sztuka życia. Medytacja Vipassana” to intrygująca pozycja, ale skierowana do wąskiego grona czytelników. Droga bowiem ku oświeceniu według nauk S. N. Goenki – hinduskiego przywódcy duchowego i nauczyciela medytacji – jest niezwykle trudna.
Nadrzędny cel stanowi osiągnięcie takiego stanu spokoju i zrównoważenia umysłu, że przestaniemy reagować na wszelkiego rodzaju doznania, czy to pozytywne, czy negatywne. Nie oznacza to jednak, że mamy stać się całkowicie obojętni na wszystkie wydarzenia, jakie dotykają nas bezpośrednio albo choćby pośrednio. Chodzi o to, by dzięki treningowi utrzymać stan szlachetnej, świętej obojętności, która „nie jest ani reagowaniem, ani biernością, jest rzeczywistym, pozytywnym działaniem harmonijnego, zrównoważonego umysłu”. Jakkolwiek jednak te górnolotne słowa nie brzmiałyby wspaniale, jest to jeden z powodów, dla których wielu z nas, w tym i autorce, na obecnym etapie życia nie uda się osiągnąć wspomnianego stanu. Mało prawdopodobne wydaje się, że impulsywne osoby zdołają powstrzymać buzujące w nich emocje, nawet przy bardzo intensywnej pracy nad własnym umysłem. Niemniej, nie wykluczam, że niektórzy mają szansę odnaleźć i pewnie odnajdą dzięki metodzie Vipassany ścieżkę wiodącą ku oświeceniu.
Abstrahując od wyżej zasygnalizowanej niezwykle trudnej sztuki „szlachetnej, świętej obojętności”, to w książce Williama Harta można odnaleźć także wiele innych interesujących wątków, które z całą pewnością mogą uczynić nasze życie lepszymi (oczywiście chodzi głównie o życie duchowe). Najistotniejszymi czynnikami, mającymi przybliżyć nas ku zrównoważonemu i spokojnemu umysłowi są – nauka uważności oraz mądrości. Budda proponował różne techniki mające pomóc w dążeniu do utrzymania koncentracji, ale najważniejszą wydaje się być „świadome, uważne oddychanie”. Polega ono w dużym skrócie na kontrolowaniu oddechu i „utrzymaniu świadomości jego naturalnego przepływu, na byciu świadomym oddechu takiego, jakim jest”. Wbrew pozorom to wcale niełatwe zadanie, bo naturalnym odruchem ludzkiego umysłu pozostaje wyszukiwanie wciąż nowych inspirujących bodźców. Wobec czego jednostajne czynności, postrzegane z reguły jako nudne, szybko zostają zastąpione innymi, „ciekawszymi”. Każdy, kto choć raz próbował medytować, zapewne wie ile wysiłku trzeba włożyć w to, żeby utrzymać stałą uwagę na rytmicznym oddychaniu, bądź też np. na pojawiających się w podświadomości barwach (ale to już tak zwana wyższa szkoła jazdy). Warto podjąć walkę z własnym niepokornym umysłem, bo medytacja naprawdę pomaga w wyciszeniu niespokojnych emocji i odszukaniu wewnętrznej radości, istniejącej tak naprawdę w każdym z nas, choć nie wszyscy zdają sobie z tego sprawę.
„Sztuka życia. Medytacja Vipassana” spisana według nauk S. N. Goenki przez Williama Harta stanowi swoisty drogowskaz, mający przybliżyć czytelników do ścieżki, jaką podążał Siddhattha Gotama, zanim stał się Buddą, czyli oświeconym. Kierunek zaś, w którym zmierzał to Dhamma, a więc Prawda, przy czym musimy doświadczyć jej osobiście i sami ją zweryfikować. Odmiennie aniżeli w przypadku różnego rodzaju religii, tutaj nie ma obowiązku przyjmowania pewnych informacji na zasadzie wiary, wręcz przeciwnie wiarę zyskuje się właśnie poprzez indywidualne doświadczanie. Polecam książkę osobom pragnącym wzbogacić swoje duchowe doznania, dążącym do odkrycia pokładów wewnętrznego spokoju i szczęścia. Mimo że clue nauk Buddy, a w ślad za nim i Goenki, pozostaje oświecenie, mające uwolnić nas od cierpienia, to zdając sobie sprawę z tego, że nie wszyscy mamy szansę go zaznać i tak zachęcam do wnikliwej analizy tej pozycji, bo uważność i koncentracja, jaką możemy dzięki metodzie Vipassany wyćwiczyć, zapewne wpłyną korzystnie na całe nasze życie.
Jowita Kubiak
(jowita.kubiak@dlalejdis.pl)
William Hart, „Sztuka życia. Medytacja Vipassana”, Zysk i S-ka
Komentarze