Jeśli jesteście fanami powieści przepełnionych tajemnicami, domysłami i niedopowiedzeniami, nowa powieść Małgorzaty Hayles – autorki „Tymczasowej” i „Sekretnego życia Roberty” – powinna znaleźć się w waszych rękach. Przez ponad trzysta stron oprawiona mroczną, przykuwającą wzrok okładką „Trzecia osoba” będzie trzymała was w niepewności i sprawiała, że niczego nie będziecie pewni.
Głównym bohaterem powieści Hayles jest Jerzy. Mężczyzna zajmuje się pisaniem książek, choć to chyba zbyt wiele powiedziane. Jedną udało mu się ukończyć i wydać, zresztą wcale nie jest z niej zadowolony, nad drugą zaś niemałym wysiłkiem siedzi od lat. Ma wyłącznie początek, który przegląda, poprawia i czyta wciąż od nowa. Pewnego dnia w drzwiach jego domu staje kobieta, podając się za bohaterkę ukończonej powieści. Twierdzi, że tworząc historię, nie brał wydarzeń z głowy, lecz opisywał jej życie. Wkracza w życie Jerzego i jego rodziny, by porządnie w nim namieszać.
Książka przypominała mi niezbyt znaną „Cherry” Matta Thorne’a, którą upolowałam dawno temu w skupie książek, oraz zdecydowanie popularniejszego „Maga” Johna Fowlesa. Trzy powieści łączy to, że są... dziwne. Niby realistyczne, ale bardzo tajemnicze, nieprawdopodobne. Im dalej się czytelnik zapuszcza, tym mniej wie. Co – wbrew pozorom – stanowi atut i sprawia, że do literatury tego typu wciąż wracam.
W „Trzeciej osobie” zawiodło mnie jedynie zakończenie, i to też nie do końca. Po prostu nie wiedziałam, czego się spodziewać, a to, co zostało ukazane, nie przekonało mnie. Wiem jednak, że za parę lat do książki wrócę. Może wychwycę wówczas coś nowego? Może odczytam symbole, których przecież i tym razem nie było mało? Jedno jest pewne – wam lekturę polecam!
Olga Kublik
(olga.kublik@dlalejdis.pl)
Małgorzata Hayles, Trzecia osoba, Warszawa, Prószyński i S-ka, 2017
Komentarze