Obawiałam się przede wszystkim tego, że wątki obyczajowe z życia policjantów przejmą nieco pierwszeństwo przed wątkami kryminalnymi. A mało jest polskich autorów, którzy faktycznie potrafią stworzyć ciekawą fikcję literacką pełną niedomówień, dziwnych zbiegów okoliczności i zaszłości połączoną jednocześnie w wyważony sposób z tłem obyczajowym. Czy „Trzydziesta pierwsza” spełniła moje oczekiwania?
Niewielkie Lipowo pogrążone jest w przygotowaniach do bezśnieżnego Bożego Narodzenia, gdy policjanci i społeczność dowiadują się o warunkowym zwolnieniu podpalacza sprzed 15 lat. Wraz z jego pojawieniem się we wsi dzieją się dziwne rzeczy: w pożarze umiera jego brat, matka wiesza się we własnym domu i ktoś morduje lokalnego pijaczka. Dodatkowo, w położonej nieopodal dawnej osadzie sekty znalezione zostają kości kobiety, o której wszyscy myśleli, że zmarła w pożarze 15 lat temu… Czy policjantom uda się przezwyciężyć prywatne animozje i znaleźć winnych przestępstw z przeszłości oraz teraźniejszości? Czy mężczyzna uznany za mordercę faktycznie nim jest?
Cała akcja powieści osadzona jest właściwie tylko w jednym miejscu – niewielkiej wsi Lipowo. Poznajemy - bądź przypominamy sobie, jeśli czytaliśmy poprzednie części –ambitnych, lecz nieco zagubionych we własnych słabościach policjantów, którzy starają się dążyć do ukarania winnych. W tle dochodzi do większych i mniejszych przestępstw, z którymi bohaterowie radzą sobie w różny sposób – w końcu nie każdy jest doskonały. Cały czas prześladowało mnie poczucie, że właściwie większość świata skonstruowana jest jak w polskiej wersji szwedzkich kryminałów znanej na cały świat pisarki. Być może taki był zamysł – nie zmienia to faktu, że nawet tego typu podobieństwo mogło wyjść kiepsko, a zaprezentowało się ostatecznie dość dobrze.
Trzeba przyznać, że intryga zawiązana jest w bardzo ciekawy sposób i właściwie do ostatnich stron nie spodziewamy się, kto stoi za tymi wszystkimi działaniami. Gdy w końcu poznajemy mordercę – który sam siebie nie uważa za człowieka bezdusznego – pojawia się pytanie o ludzką moralność i zdrowie psychiczne. W zasadzie, gdyby wątek sekt był jeszcze bardziej rozwinięty, z dużą przyjemnością można by śledzić mechanizmy prowadzące ludzi do autodestrukcji.
Cały wątek podzielony jest na część, która dzieje się obecnie, oraz część retrospektywną. W ten sposób ostatecznie poznajemy wydarzenia z perspektywy zmarłych – autorka daje im głos, dzięki czemu mogą zdradzić również przyczyny swojego postępowania. Wszystko to w połączeniu ze zgrabnym językiem oraz elementem psychologicznego dopracowania każdego z bohaterów sprawia, że zyskujemy pełen obraz całości. Pewne rozwinięcie wątków obyczajowych daje nadzieję na kolejne części, aczkolwiek nie przyćmiewa fabuły książki i stanowi jedynie ciekawy dodatek oraz tło wątku kryminalnego.
Zdecydowanie książkę Katarzyny Puzyńskiej „Trzydziesta pierwsza” można uznać za ciekawą pozycję polskiej literatury, która w końcu zdaje się rozkwitać. Jeśli tylko autorka nie będzie kroczyć ścieżką Camilli Läckberg, przekładając wątki obyczajowe nad dobrą akcję i intrygę, z pewnością możemy spodziewać się dalszych, konkretnych i cenionych dzieł współczesnej literatury polskiej.
Paulina Dudek
(paulina.dudek@dlalejdis.pl)
Katarzyna Puzyńska, „Trzydziesta pierwsza”, Warszawa, Wyd. Prószyński Media Sp. z o. o., 2015
Komentarze