„Trzydziesta pierwsza” – recenzja

Recenzja książki „Trzydziesta pierwsza”.
Sięgając po książkę Katarzyny Puzyńskiej miałam pewne obawy. Przede wszystkim o porównanie do Camilii Läckberg, której książki wraz z kolejnymi tomami coraz bardziej mnie męczyły…

Obawiałam się przede wszystkim tego, że wątki obyczajowe z życia policjantów przejmą nieco pierwszeństwo przed wątkami kryminalnymi. A mało jest polskich autorów, którzy faktycznie potrafią stworzyć ciekawą fikcję literacką pełną niedomówień, dziwnych zbiegów okoliczności i zaszłości połączoną jednocześnie w wyważony sposób z tłem obyczajowym. Czy „Trzydziesta pierwsza” spełniła moje oczekiwania?

Niewielkie Lipowo pogrążone jest w przygotowaniach do bezśnieżnego Bożego Narodzenia, gdy policjanci i społeczność dowiadują się o warunkowym zwolnieniu podpalacza sprzed 15 lat. Wraz z jego pojawieniem się we wsi dzieją się dziwne rzeczy: w pożarze umiera jego brat, matka wiesza się we własnym domu i ktoś morduje lokalnego pijaczka. Dodatkowo, w położonej nieopodal dawnej osadzie sekty znalezione zostają kości kobiety, o której wszyscy myśleli, że zmarła w pożarze 15 lat temu… Czy policjantom uda się przezwyciężyć prywatne animozje i znaleźć winnych przestępstw z przeszłości oraz teraźniejszości? Czy mężczyzna uznany za mordercę faktycznie nim jest?

Cała akcja powieści osadzona jest właściwie tylko w jednym miejscu – niewielkiej wsi Lipowo. Poznajemy - bądź przypominamy sobie, jeśli czytaliśmy poprzednie części –ambitnych, lecz nieco zagubionych we własnych słabościach policjantów, którzy starają się dążyć do ukarania winnych. W tle dochodzi do większych i mniejszych przestępstw, z którymi bohaterowie radzą sobie w różny sposób – w końcu nie każdy jest doskonały. Cały czas prześladowało mnie poczucie, że właściwie większość świata skonstruowana jest jak w polskiej wersji szwedzkich kryminałów znanej na cały świat pisarki. Być może taki był zamysł – nie zmienia to faktu, że nawet tego typu podobieństwo mogło wyjść kiepsko, a zaprezentowało się ostatecznie dość dobrze.

Trzeba przyznać, że intryga zawiązana jest w bardzo ciekawy sposób i właściwie do ostatnich stron nie spodziewamy się, kto stoi za tymi wszystkimi działaniami. Gdy w końcu poznajemy mordercę – który sam siebie nie uważa za człowieka bezdusznego – pojawia się pytanie o ludzką moralność i zdrowie psychiczne. W zasadzie, gdyby wątek sekt był jeszcze bardziej rozwinięty, z dużą przyjemnością można by śledzić mechanizmy prowadzące ludzi do autodestrukcji.

Cały wątek podzielony jest na część, która dzieje się obecnie, oraz część retrospektywną. W ten sposób ostatecznie poznajemy wydarzenia z perspektywy zmarłych – autorka daje im głos, dzięki czemu mogą zdradzić również przyczyny swojego postępowania. Wszystko to w połączeniu ze zgrabnym językiem oraz elementem psychologicznego dopracowania każdego z bohaterów sprawia, że zyskujemy pełen obraz całości. Pewne rozwinięcie wątków obyczajowych daje nadzieję na kolejne części, aczkolwiek nie przyćmiewa fabuły książki i stanowi jedynie ciekawy dodatek oraz tło wątku kryminalnego.

Zdecydowanie książkę Katarzyny Puzyńskiej „Trzydziesta pierwsza” można uznać za ciekawą pozycję polskiej literatury, która w końcu zdaje się rozkwitać. Jeśli tylko autorka nie będzie kroczyć ścieżką Camilli Läckberg, przekładając wątki obyczajowe nad dobrą akcję i intrygę, z pewnością możemy spodziewać się dalszych, konkretnych i cenionych dzieł współczesnej literatury polskiej.

Paulina Dudek
(paulina.dudek@dlalejdis.pl)

Katarzyna Puzyńska, „Trzydziesta pierwsza”, Warszawa, Wyd. Prószyński Media Sp. z o. o., 2015



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat