„Turbulencja” – recenzja

Recenzja książki „Turbulencja”.
Fascynująca opowieść o dążeniu do realizacji marzeń oraz zakazanej miłości, która rodzi się niepospiesznie na kartach książki.

Gillian to młoda kobieta, która decyduje się na odcięcie od bogatej i toksycznej rodziny. W poszukiwaniu sensu życia przybywa do Nowego Jorku. Marzy o pracy redaktorki w cenionym wydawnictwie, jednak nie wszystko układa się po jej myśli. Kobieta rozpoczyna pracę jako stewardessa oraz sprząta ekskluzywne apartamenty. Podczas jednego z lotów poznaje Jake’a – przystojnego pilota, który niesamowicie ją intryguje. Mężczyzna ma jednak wadę. Jego arogancja nie ma granic. Ponadto nie interesują go stałe związki. Choć dzieli ich dosłownie wszystko i wydawać by się mogło, że ta znajomość nie ma sensu, para decyduje się na układ – seks bez zobowiązań. Gdy mężczyzna poznaje bliżej wrażliwą Gillian zaczyna uświadamiać sobie, że zaczyna darzyć kobietę coraz większą sympatią. Czy ich znajomość nastawiona jedynie na fizyczną bliskość ma szansę zaowocować głębszym uczuciem?

Początkowo byłam bardzo poirytowana zachowaniem Jake’a. Później jednak zrozumiałam, że jego charakter oraz podejście do innych ludzi zostały uwarunkowane trudną przeszłością, którą starał się ukryć za wszelką cenę przed Gillian. Na kartach książki możemy zaobserwować jego ogromną przemianę, w której kobieta niezaprzeczalnie ma swój udział. Widzimy, że pod powagą i arogancją mężczyzny skrywa się również wrażliwość. Stanowczość i konsekwencja Gillian zrobiły na mnie ogromne wrażenie. Pomimo, iż pochodziła z bogatej rodziny, w której nigdy niczego jej nie brakowało, zdecydowała, że chce ułożyć życie po swojemu. Historia dwójki głównych bohaterów pokazuje, że niczego nie możemy być pewni w stu procentach. Kiedy w grę wchodzą uczucia, nasze dotychczasowe plany mogą ulec całkowitej zmianie.

Powieść została napisana językiem lekkim i przyjemnym w odbiorze, dzięki czemu pomimo obszerności przeczytałam ją w mgnieniu oka. Nawet nie zorientowałam się kiedy dobrnęłam do końca. Wydarzenia są opisywane z perspektywy głównych bohaterów – mamy tutaj do czynienia z narracją pierwszoosobową. Sięgając po tę książkę myślałam, że to romans jakich wiele. Nic bardziej mylnego. Odnajdziemy tutaj tajemnicę, niepewność i szczyptę dobrego humoru. Nie ma w niej miejsca na nudę, a z każdym kolejnym rozdziałem autorka coraz bardziej rozbudza naszą ciekawość. Lektura pozwala zrelaksować się i choć na chwilę oderwać od problemów dnia codziennego. Polecam ją wszystkim miłośniczkom romansów. 

Beata Jabłońska
(beata.jablonska@dlalejdis.pl)

Whitney G., „Turbulencja”, Białystok, Wydawnictwo Kobiece, 2017 r.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat