Ilona, zdesperowana kobieta w sile wieku, od dawna podejrzewa swojego małżonka o romanse. Dziwne zachowanie Romana, wyjazdy na turnusy, podejrzane nocne rozmowy – to wszystko sprawia, że w jej głowie zapala się czerwona lampka, zwiastująca rychły koniec jej małżeństwa. Niestety bohaterka sama nie ma środków i narzędzi, by udowodnić zdrady męża, prosi więc o pomoc byłego policjanta, Marka Konieczkę, by ten zabawił się w detektywa i zdemaskował jej partnera. Mężczyzna, śladami niewiernego ślubnego pani Ilony, wybiera się do sanatorium, gdzie stara się delikatnie wybadać sprawę. Na miejscu okazuje się jednak, że pan Roman nie jest jedyną osobą, która będzie zajmować czas i myśli głównego bohatera. Cała operacja komplikuje się, kiedy Konieczko spotyka podejrzanego w prowadzonej niegdyś sprawie.
Książka Barbary Tomaszewskiej pod tytułem „Turnus” jest dla mnie (jak do tej pory) największym odkryciem tego roku, a przy okazji wielkim zaskoczeniem. Moje początki z powieścią mogę określić mianem trudnych – jak że jestem wzrokowcem, zawsze zwracam szczególną uwagę na okładki książek, a ta – kolokwialnie mówiąc – nie przypadła mi do gustu. Na całe szczęście w tym przypadku zasada głosząca, iż nie powinniśmy oceniać książek po okładce (dosłownie i w przenośni) znalazła swoje stuprocentowe zastosowanie. Thriller psychologiczny (bo taki właśnie gatunek literacki reprezentuje publikacja pani Barbary Tomaszewskiej) podbił moje czytelnicze serce już po kilku pierwszych zdaniach. Kunszt literacki i warsztat autorki, bijące dosłownie z każdego słowa i wyrażenia, powaliły mnie na kolana, sprawiając, że od lektury trzeba mnie było odciągać siłą. To, w jaki sposób pisarka operuje językiem polskim, zasługuje na najwyższe wyrazy uznania i pokłony do ziemi. Tak wielki talent, który ukrył się na kartach książki, zdarza się raz na kilkadziesiąt, a nawet kilkaset książek. I nie, wcale nie przesadzam.
Katarzyna Kubiak
(katarzyna.kubiak@dlalejdis.pl)
Barbara Tomaszewska, „Turnus”, Wydawnictwo Novae Res 2021
Komentarze