„Tuskuland” – recenzja

Recenzja książki „Tuskuland”.
Oto książka satyryczna i w swej zabawnej roli przewrotna. Chciałabym też napisać, że choć zaangażowana politycznie, to obiektywna, ale tego już zrobić nie mogę.

Cenię Krzysztofa Daukszewicza za to, że tak celnie tropi absurdy współczesności. Nie marudzi a rozśmiesza. Że przedstawia w krzywym zwierciadle wszystko to, z czym musimy żyć na co dzień (jeśli mamy jeszcze wystarczająco dużo sił i nerwów by włączyć TV). Natomiast sam „Tuskuland” jawi się jako książka-felieton. I śmieszno tu, i straszno. Śmieszno, bo śmieszno. A straszno, bo to, co zostało opisane, jednak dzieje się naprawdę. Z tym, że Daukszewicz sprawia wrażenie jakby piętnował w dużej mierze głupotę tylko jednej strony politycznej (choć pojawia się także delikatna aluzja do restauracji Sowa i Przyjaciele). Robi to jednak tak trafnie, że chyba można mu to wybaczyć. Zresztą sam (bezskutecznie) przekonuje, że stara się być neutralny. Może więc to po prostu taka rzeczywistość?

Za czasów premiera Tuska Polska miała stać się zieloną wyspą. Zamiast tego stała się krainą absurdów (choć w pewnym stopniu zawsze nią była). Daukszewicz skrupulatnie to wszystko wyśmiewa. Ma przy tym niesamowity dystans do otaczającego świata. Przez ponad 200 stron książki komentuje rozmaite zdarzenia z życia społecznego i z polskiej sceny politycznej –  począwszy od 2011 roku aż po dziś dzień. To więc aż cztery długie lata. Dużo się działo. Ale przez ten czas nie zmieniło się zupełnie nic (no może poza tym, że premier Tusk pojechał kopać w piłkę do Brukseli i wybraliśmy nowego prezydenta). Nie zmieniło się ani twitterowe łamanie ciszy wyborczej, ani rozmowy o stanie wojennym, a już tym bardziej nie zmieniła się tzw. wojna polsko-polska. W książce pojawiają się więc takie postacie, które w ostatnich latach nadawały polskiej polityce ton i w pewnym sensie robią to nadal. Jest więc i Antoni Macierewicz, i Krystyna Pawłowicz, i chcący pogrzebać SLD Leszek Miller. Daukszewicz nie przepuścił też Gowinowi i jego poglądom na sprawę in-vitro. Ponarzekał i na polskie prawo, i na Amber Gold. Wyśmiał zmianę obywatelstwa Gerarda Depardieu i skomentował sankcje dla Rosji. Jak widać – spektrum tematów przedstawił szerokie.

„Tuskuland” to taki wywrotowy dokument naszych czasów. Z pomysłem. Trochę tu wspomnień, trochę absurdalnych rozmów. Codzienne – niecodzienne historie. Przeplatają je różne wierszyki, piosenki oraz „pocieszki” i zapiski sygnowane tytułem „Człowiek człowiekowi…?”, będące planktonem satyrycznym. Całość jest lekka i dowcipna. Świetnie się czyta. I ma przy tym głębię.

P.S.:  Aby skumulować dobroczynne właściwości satyry, tekst w książce został opatrzony rysunkami autorstwa Henryka Sawki. „Tuskuland” jest wiec zdwojoną dawką szyderczych komentarzy, rzucanych w stronę polskiej sceny politycznej i absurdów życia codziennego. Na zdrowie!   

Ewa Grabowska
(ewa.grabowska@dlalejdis.pl)

Krzysztof Daukszewicz, „Tuskuland”, wydawnictwo Prószyński i S-ka, Warszawa 2015



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat