W tej książce jest chyba wszystko, czego można poszukiwać w literaturze rozrywkowej: miłość, odrobina nie do końca grzecznego erotyzmu, a nawet przestępstwo. Fabuła rozwija się przez dobrych kilkanaście lat, w końcu nasi bohaterowie po raz pierwszy spotykają się jako nastolatkowie. Potem towarzyszymy im na dobre i na złe. No, prawie.
Jest Jane Doe, która mieszka w Kalifornii u rodziny zastępczej. Jej historia pełna jest różnych zawirowań, które poznajemy wraz z zaprzyjaźnianiem się z nowymi sąsiadami. Ci nowi to rodzeństwo: Lorna, która chodzi do jednej klasy z Jane, jej brat Jamie, niewiele starszy, ale jednak starszy i w jakimś sensie zamknięty w świecie książek i szeroko pojętej literatury. Jest także Skye, najstarsza, która właśnie zaczęła zarabiać (lepiej) jako aktorka w znanym serialu. To na nią spadła odpowiedzialność za rodzeństwo. O ile niespiesznie rzeczy dzieją się w świecie nastolatków, bo jest i szkoła, i pierwsze zauroczenia, o tyle akcja bardzo przyspiesza, gdy Jamie idzie na studia.
Co tu znajdzie czytelnik? Pojawi się zaborcza przyjaciółka, która nieustannie ustala reguły, jednocześnie je łamiąc i bawiąc się samą Jane. Będą pierwsze miłości, a potem miłości kolejne, czasem bardzo namiętne, stąd te liczne sceny erotyczne, które dodają pikanterii. Gdzieś dokładnie w środku wszystko się zmienia, jakby ktoś przełączył jakiś przełącznik i książka staje się połączeniem thrillera z historią kryminalną. Nadal wciągającą.
Autorka bardzo zręcznie pokazuje, jak niedopowiedzenia i półsłówka mogą doprowadzić do nieodwracalnych zdarzeń, czasem także do tragedii. Miłość z kolei, zwłaszcza jeśli to miłość wyłaniająca się z wcześniejszej przyjaźni, może zawładnąć całym życiem, bywa także „spalająca”, o czym bohaterowie także się przekonają.
W zasadzie mogę się przyczepić właściwie jednego: nie do końca rozumiem, dlaczego na etap nastoletni autorka poświęciła aż tyle czasu. Owszem, niektóre wydarzenia będą ważne, ale pierwsza połowa książki to bardzo często skupianie się na „on się spojrzał…, ona powiedziała…”. Wiem, tak robią nastoletni zakochani, tylko kilka stron dalej stają się dorośli i wracamy do nich dopiero po kilku latach przerwy. I wtedy te spojrzenia, jakieś rzucone bezmyślnie słowa mogą nie mieć większego sensu.
Właściwie im dalej w treść, tym więcej niewiadomych, tym mniej zrozumiałe staje się zachowanie bliskich sobie osób. Ale to było kiedyś. Teraz, po kilku latach, są na nieco innej płaszczyźnie porozumienia. Także dlatego, że dorośli, ale ważny staje się punkt zwrotny, który sprawia, że wszyscy muszą natychmiast, gwałtownie wyjść poza komfort nastoletniego dzieciństwa. Każdy radzi sobie z tą dorosłością i odpowiedzialnością jak umie.
„Twoja wina” to książka o wielu rzeczach, ważnych i dotykających każdego. Przerzucanie się odpowiedzialnością za to, co ktoś powiedział albo nie czy może powiedział (albo ponownie nie), staje się głównym czynnikiem motywującym do dalszego działania. Tu warto dotrwać do ostatnich stron książki, bo trzyma w napięciu naprawdę do ostatnich linijek. Potem pojawia się niedosyt, że to już koniec.
Agnieszka Pogorzelska
(agnieszka.pogorzelska@dlalejdis.pl)
Samantha Young, „Twoja wina”, Wydawnictwo Burda Media 2021
Komentarze