„Tygrysie serce: Moje życie ze zwierzętami” - recenzja

Recenzja książki „Tygrysie serce: Moje życie ze zwierzętami”.
Serce nie z kamienia, czyli poruszająca książka o tym, jak wiele różnych emocji i uczuć dostarcza codzienne obcowanie ze zwierzętami.

Sięgając po ten tytuł właściwie nawet nie bardzo wiedziałam, na co trafię. Mam wrażenie, że w dzisiejszych czasach prawie wszyscy piszą książki, co przekłada się na mnóstwo tytułów o wszystkim i… o niczym. „Opis swoich doświadczeń ze zwierzętami” pewnie każdy jakiś mógłby napisać. Czym jednak może zaskoczyć relacja osoby, która ze zwierzętami związała całe swoje życie? Czy to tylko „przyjemna lektura”, czy może głos zwierząt, które mimo że powszechnie lubiane, obecnie potrzebują wsparcia i realnego zainteresowania?

Polska usłyszała o Ewie Zgrabczyńskiej, zoolożce i dyrektorce Ogrodu Zoologicznego w Poznaniu, gdy wraz z pracownikami poznańskiego zoo uratowała życie słynnym Nieumarłym – dziewięciu tygrysom przewożonym w koszmarnych warunkach przez polsko-białoruską granicę. Świat śledził tę walkę, która poruszyła sumienia i wywołała wielką falę dobra. W swojej książce autorka opowiada o swojej miłości do zwierząt, przytaczając mnóstwo zabawnych historii z nimi związanych. To jednocześnie poruszająca historia o życiu wśród zwierząt niezwykłej kobiety, która na każdym kroku przypomina nam, jak ważna jest walka o prawa tych, którzy sami nie mogą się obronić.

Autorka od początku skupiła się na szczegółowym opisie swoich relacji ze zwierzętami, od wczesnego dzieciństwa zaczynając, dzięki czemu wprowadziła nas w swój świat już „u zarania”, jak to wszystko się zaczęło. Jakbyśmy poznawali ją, co ją kształtowało. To jednak także, od razu, wiele obserwacji dotyczących zwierząt. Dały do myślenia, jak na przestrzeni lat zmieniało się ogólne społeczne nastawienie do czworonogów.

W końcu zgrabnie przeszła do tego, jak z całym podległym jej personelem, współpracownikami i przyjaciółmi opiekowała się zwierzętami z ogrodu. Wiele starań i poświeceń wynagrodził im miłe zachowania zwierząt. Przykładami po raz kolejny ktoś udowodnił, że zwierzęta czują i przeżywają podobnie, jak my. Pełna emocji ludzi i zwierząt historia wydała mi się bardzo ciepła. O dzikich zwierzętach i obserwacji związanych z ich życiem na wolności również nie zabrakło zdań. Chwile zabawne, ale także smutne i wzruszające zostały obrazowo opisane z nieprzesadną, a idealnie wkomponowaną dawką poczucia humoru.

Ogólnie książkę należy pochwalić za prosty i wyważony, a więc też wciąż ładny język. Oddał on pisanie od serca. Redakcyjnie rażących błędów się nie doszukałam.

Wydanie, przez co rozumiem podział tekstu i urozmaicenie go zdjęciami, uważam za naprawdę porządne i przyjemne dla oka. Fotografie, na które się zdecydowano, doskonale podkreślają tekst i to, co w nim ważne.

„Tygrysie serce” jest przyjemną propozycją od miłośniczki zwierząt dla miłośników zwierząt w różnym wieku. Nawet jeśli nie jest się zwolennikiem zoo, warto sięgnąć po ten tytuł, gdy chce się przeczytać coś pozytywnego, gdy zwierząt ciągle nam za mało.

Kinga Żukowska
(kinga.zukowska@dlalejdis.pl)

Ewa Zgrabczyńska, „Tygrysie serce: Moje życie ze zwierzętami”, Znak, 2020.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat