„Tysiąc jesieni Jacoba de Zoeta” - recenzja

Recenzja książki „Tysiąc jesieni Jacoba de Zoeta”.
Są książki napisane tak, że do literackiej satysfakcji potrzebuję niewiele. Wystarczy trochę kultury, szczypta historii i dobrze prowadzona narracja. Wszystko to ma „Tysiąc jesieni Jacoba de Zoeta”.

W 1799 roku do sztucznej wyspy Dejima przybywa holenderski statek. Jest to miejsce, w którym obcokrajowcy dokonują transakcji handlowych z Japonią, a główny bohater powieści - Jacob de Zoet - ma tu zostać kancelistą dla Holenderskiej Kompanii Wschodnioindyjskiej. Nowa praca otwiera przed nim nowe możliwości, daje szansę na awans i... poznanie oszpeconej akuszerki Orito, w której się zakochuje, pomimo faktu, że na holenderskiej ziemi została jego narzeczona Anna. Jacob nie jest, jakby mogło się wydawać, zły. Szuka prawdziwej miłości, jest religijnym, dobrym i uczciwym człowiekiem, stara się postępować zgodnie z zasadami moralnymi, ale apetyt na awans popycha go w kłopotliwe sytuacje. Z czasem uświadamia sobie, że życie na Dejimie opiera się na przede wszystkim na kłamstwie.

Prawdopodobnie wszyscy czytelnicy wiedzą, że „Tysiąc jesieni Jacoba de Zoeta” to nowa powieść autora „Atlasu Chmur”. Dlatego chciałabym zaznaczyć, że to zupełnie inna książka, ale w żaden sposób nie ustępuje miejsca poprzedniej.

Historia przygody Jacoba jest bardzo dobrze opowiedziana, a Mitchella trzeba wyjątkowo chwalić za doskonale przygotowane tło historyczne ówczesnej Japonii. Autor odkrywa przed czytelnikiem niesamowity obraz tego kraju, jego malownicze zakątki, kulturę, tradycję, zwyczaje. Nie pomija wątków polityczno-społecznych, tych mniej wygodnych i przyjemnych, ale równie ważnych. Podkreśla brutalność rzeczywistości, dramaty ludzi, walkę o przywileje i władzę. Wiedza, która zakopana jest między wątkami powieści, to prawdziwy skarb tej książki.

Posługując się bardzo plastycznym i szczegółowym językiem autor ułatwia czytelnikowi przeniesienie się na ulice Dejimy, zobaczenie japońskiego świata oczami obcokrajowców, wczucia się w sytuacje różnorodnych osobowości, ich dylematy, spiski, intrygi i dramaty. I na koniec, aby nie było łatwo, zmusza do przemyśleń.

W historii Jacoba de Zoeta znajdziemy wszystko, co bliskie jest każdemu człowiekowi. Miłość i zdradę, śmiech i łzy, chciwość i bezinteresowność, odwagę i tchórzostwo. Myślę, że jest to doskonała pozycja dla miłośników japońskiej historii i ludzi, z najlepszymi i najgorszymi ich stronami.

Milena Kwasek
(milena.kwasek@kobieta20.pl)

David Mitchell, „Tysiąc jesieni Jacoba de Zoeta”, Warszawa, Wydawnictwo MAG, 2013



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat