Czasem wystarczy jedna chwila, by nasze życie runęło jak domek z kart. Jedno zdarzenie, które sprawi, że nagle zostaniemy pozbawieni tego, co stanowi sens naszego życia. Niestety mimo naszych usilnych starań, na niektóre rzeczy nie mamy najmniejszego wpływu. Możemy tylko biernie patrzeć na to, co zgotował nam los.
„Tysiące chwil. Borderline” Ewy Pirce to powieść, w której poruszona zostaje kwestia nieoczekiwanej straty. Zresztą nie tylko takiej – straty w ogóle. Czytelnik staje przed problemem konsekwencji odejścia bliskich osób z uwzględnieniem różnych przyczyn śmierci. I choć może się wydawać, że ta poniesiona w tragiczny sposób boli najbardziej, w rzeczywistości każde odejście staje się przyczyną cierpienia. Bez względu na okoliczności śmierć zadaje ból. Istotne w tej sytuacji jest to, jak sobie z tym radzimy. Dajemy się obezwładnić trudnym uczuciom, rozpamiętujemy okoliczności śmierci bliskiej osoby, czy też z sentymentem wspominamy wspólnie spędzone chwile?
Inną kwestią, nad którą pochyla się autorka, jest choroba borderline. Głównym bohaterem powieści „Tysiące chwil” jest młody mężczyzna borykający się z tą chorobą. Do pewnego momentu radził sobie z nią bardzo dobrze, ale dramatyczne wydarzenia sprawiły, że Olivier zwątpił w sens dalszego leczenia. Rozgoryczony odciął się od świata oraz wszelkich przyjemności, chcąc niejako samemu wymierzyć sobie karę.
Czy słusznie? Niestety czasem nie potrafimy wybaczyć, nawet wtedy, gdy trudno posądzić nas o jakiekolwiek zaniedbanie. Życie w samotności pozbawione radości i obecności bliskich osób miało stanowić zadośćuczynienie za popełnione winy... Takowych jednak nie było. Zbyt często bierzemy na siebie odpowiedzialność za rzeczy, na które kompletnie nie mamy wpływu.
Ewa Pirce znana jest z poruszania trudnych tematów w książkach. Nie inaczej było i tym razem. W „Tysiące chwil. Borderline” czytelnik ma możliwość poznać bohatera zmagającego się z ciężką chorobą i z traumatycznymi wydarzeniami. Te fakty determinują jego życie i mocno wpływają na niego samego. Jednak Olivier to nie jedyna osoba z ciężkim bagażem. Mężczyznę otaczają inni ludzie, którzy również doświadczają trudnych przeżyć. Dzięki historii opowiedzianej nam przez autorkę mamy możliwość przyjrzeć się skutkom odejścia bliskiej osoby z różnych perspektyw. Taka różnorodność, panoramiczne spojrzenie na określone zagadnienia znacząco wpływają na wartość powieści.
Widać, że kwestie związane z chorobą nie są autorce obce. W moim odczuciu pisarka przeprowadziła solidny research albo osobiście miała styczność z kimś mierzącym się z podobnym problemem. Informacje przez nią podane wydają się poprawne i logiczne. Czytelnik nie odnosi wrażenia, że zostały wyssane z palca.
Warto również zwrócić uwagę na emocjonalność tej historii. Nie sposób przejść obojętnie wobec prezentowanego zagadnienia. Odczuwamy wszechobecny smutek oraz stopniowo kiełkujące ziarnko radości. Czujemy frustrację i lęk.
„Tysiące chwil. Borderline” Ewy Pirce to złożona lektura, która spodoba się miłośnikom powieści psychologicznych, gdzie wątek romansowy odgrywa dużą rolę. To książka dla czytelników lubiących zgłębiać ludzką naturę, przedkładających rozważania na tym polu nad wartką akcję.
Katarzyna Jabłońska
(katarzyna.jablonska@dlalejdis.pl)
Ewa Pirce, „Tysiące chwil. Borderline”, Wydawnictwo Novae Res, 2025.
Komentarze