W państwie totalitarnym najwyższe kierownictwo wpada na pomysł brutalnego uderzenia w zachodnią cywilizację. Pomysł genialny, który zaboli Europę i Stany Zjednoczone, ale nie zostanie powiązany z państwem totalitarnym. Genialny w swojej prostocie, ale też niebezpieczny. Szczególnie dla Paka Li, który został wyznaczony do przetransportowania ładunku wybuchowego do Watykanu. On wie, jakie reguły rządzą totalitarnym państwem – jeśli mu się uda, być może spłynie na niego część splendoru, ale przede wszystkim – przeżyje. Jeśli mu się nie uda, jeśli popełni jeden fałszywy krok – odpowie za to nie tylko on sam, ale cała jego rodzina. Gra toczy się więc o najwyższą stawkę.
W tym samym czasie oficer CIA - Frank Shepard, wypoczywa na Krecie. Czyli w złym miejscu o niewłaściwej porze. Wkrótce bowiem na jego drodze staje Pak Li, a to oznacza brutalne przerwanie urlopu.
Choć „U progu zagłady” to po prostu powieść, to jednak trzyma w napięciu i szokująco wiernie naśladuje rzeczywistość. Momentami trudno jest pamiętać, że to tylko fikcja literacka. Nie bez znaczenia było w tym wypadku osadzenie akcji przez Martina ZeLenay’a w realnych wydarzeniach, jak chociażby śmierć Jana Pawła II.
„U progu zagłady” zaklasyfikowałabym jako typowo męską książkę. Akcja, początkowo dość powolna, stopniowo przybiera na sile i potem już bez reszty pochłania czytelnika. Trzeba przyznać autorowi, że rewelacyjnie poprowadził narrację i przez to stworzył niepowtarzalny klimat książki. Każdy z bohaterów „U progu zagłady” został precyzyjnie nakreślony. Nawet ci, którzy odgrywali jedynie role epizodyczne mają swój rys psychologiczny i przez to są prawdziwymi postaciami – takimi z krwi i kości.
Po lekturze „U progu zagłady” siedziałam przez chwilę wbita w fotel. Jak wiele zależy od przypadku? Jak dużą swobodę działania dzięki najnowszym zdobyczom techniki mają szaleńcy? Realizm książki pozwala snuć domysły, że coś takiego mogłoby wydarzyć się naprawdę. Ciekawe jednak, czy taki sam scenariusz na zakończenie napisałoby życie…
Książkę Martina ZeLenay’a polecam. Tak jak pisałam, to męska powieść, a więc panów zainteresuje z całą pewnością. Nie wykluczałabym jednak z kręgu czytelników kobiet. Ja sama pozostaję pod wielkim wrażeniem warsztatu autora i jego podejścia do tematu.
Agata Podgajska
(agata.podgajska@dlalejdis.pl)
Martin ZeLenay „U progu zagłady”, Wydawnictwo Znak 2014
Komentarze