Uciec na koniec świata

Recenzja książki „Rok na końcu świata”.
Któż z nas chociaż raz w życiu nie chciał uciec od problemów na koniec świata?

„Rok na końcu świata” to wydawniczy debiut Renaty Adwent. Główną bohaterką jest 30-letnia Rita, która poszukuje własnej drogi do szczęścia, mimo że jest w związku z Mikołajem. Pozornie tworzą zgraną, idealną parą, jednak prawda jest zupełnie inna. Rita czuje wszechogarniające znużenie i smutek. Wszystko zmienia się w momencie, gdy dowiaduje się o spadku, który otrzymała po zmarłej ciotce. Kobieta czuje, że wraz z nim nadszedł czas na wielkie zmiany. Postanawia bez słowa opuścić ukochanego, rzucić pracę  i… wyjechać na odległą wieś, gdzie znajduje się przepisany na nią dom. Czy Ricie uda się odnaleźć prawdziwe szczęście i przede wszystkim zrozumieć samą siebie? Być może domek na prowincji to idealne miejsce, do spełniania najskrytszych marzeń. Przekonajcie się same, sięgając po „Rok na końcu świata”.

Banalna i przeciętna ta powieść. Tak pomyślałam o książce po przeczytaniu kilku stron. Jednak moje zdanie szybko się zmieniło! „Rok na końcu świata” to niespotykana książka o miłości. Nie tej przepełnionej słodyczą, jednak tej codziennej, która nie jest pozbawiona wad. To swojego rodzaju studium psychologiczne kobiety, która nie czuje się spełniona i szczęśliwa. Potrzebuje zmian i za wszelką cenę dąży do nich. To książka o przeciętnej kobiecie, bowiem która z nas nie miała czasem wszystkiego dość? Czytając tę książkę, wielokrotnie odnosiłam wrażenie, jakby była napisana o mnie. Nie raz bowiem myślałam jak bohaterka: chcę uciec na koniec świata! Zapewne każda z nas często doświadcza uczucia, gdy niby jest jak zawsze, niby wszystko sugeruje, że na twarzy powinien pojawić się uśmiech. A tego uśmiechu brak.

Renata Adwent zaskoczyła mnie przede wszystkim pełnym humoru językiem. Powieść nie jest przeciętną opowieścią o nieszczęśliwej kobiecie. To wyjątkowa opowieść osadzona w malowniczo opisanej prowincji. Za język powieści, autorce z pewnością należą się gromkie brawa, bowiem dzięki niemu czytelnik nie męczy się, lecz z zapartym tchem czyta kolejne strony.

Kochasz wiejskie okolice? Jeśli tak to nie muszę długo nakłaniać cię do sięgnięcia po tę lekturę. Z pewnością nie znajdziesz łatwo drugiej, tak świetnie napisanej powieści, której akcja toczy się na prowincji! „Rok na końcu świata” to idealne czytadło na ciepłe wieczory. Zachęcam i polecam, bo naprawdę warto! Weź w dłoń tę książkę i ucieknij z nią na koniec świata. Oczywiście, nie musisz robić tego dosłownie, wystarczy, że twoje myśli oderwą się na chwilę od szarej codzienności.

Joanna Ulanowicz
(joanna.ulanowicz@dlalejdis.pl)

Renata Adwent, „Rok na końcu świata”, Wydawnictwo Feeria 2013



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat