„Uleczone dusze” - recenzja

Recenzja książki „Uleczone dusze”.
Jeśli myślisz, że wokół nas żyją tylko ludzie, to jesteś w wielkim błędzie. Demony i zjawy chcą zawładnąć twoim życiem. Nie są to senne mary, a realne istoty, które tylko czekają…

Maddie, główna bohaterka, wychowywała się w miejscu, które ludzie normalnie omijają. Nikt nie chce mieć powiązań z sektą. Była bita, wykorzystywana, gnębiona – nie obyło się bez łańcuchów i krępowania. Przedziwne rytuały to dla niej normalne życie do czasu, kiedy zostaje wyzwolona przez zbirów z motocyklowego gangu. Ci pokazali jej, że wolność jest piękna, a ona sama może decydować o swoim losie. Pomaga jej w tym Flame, nazywany krwawiącym potworem, który nie zna litości dla swoich wrogów. Będzie musiał kolejny raz zawalczyć o dziewczynę, ponieważ sekta tak łatwo nie odpuszcza... Czy Maddie będzie nareszcie wolna? Czy Flame nareszcie zazna trochę szczęścia?

„Kaci Hades” to jedna z najlepszych serii jakie czytałam ostatnimi czasy. Kolejne tomy coraz lepiej przedstawiają całą fabułę. Moja bogata wyobraźnia była kilka razy wystawiona na próbę. Ciężko było mi się zagłębić w życie głównej bohaterki. Świat sekty to ciężki temat do przedstawienia, a same opisy były drastyczne i bardzo szczegółowe. Nie wiem, czy bym mogła żyć w tak  odizolowanej rzeczywistości. Ciągły mrok, klaustrofobiczna atmosfera, lęk. Nie ma tu miejsca na słodkie słówka.

Maddie jest dzielna, odważna, a z każdą przeciwnością radzi sobie lepiej niż niejeden dorosły. Kiedy dowiaduje się, że sekta o niej nie zapomniała i będzie chciała ją z powrotem – nie załamuje się. Wręcz przeciwnie – z determinacją walczy o siebie oraz chce zatrzymać bezpieczne dla niej miejsce. Flame zmienia się za sprawą głównej bohaterki. Wcześniej był postrachem wszystkich – nawet najlepszych przyjaciół. Jego życie zostało naznaczone cierpieniem i bólem. Kiedy uwolnił dziewczynę z rąk stręczycieli, zobaczył, że i on może mieć coś dla siebie. To, co było mrzonką, stało się prawdą. Dość dziwna para połączyła się, a ich relacje okazały się być ciekawym tematem na powieść.

Autorka kolejny raz zaskakuje i szczerze podziwiam pomysły, które wykorzystuje w swoich książkach. Widać, że  całość została dopracowana, a wszystkie wątki skończone. Nie ma tu niejasnych momentów. Fabuła mknie do przodu. Cole opisuje całe życie Maddie, jej nastroje, przejścia, dzieciństwo oraz to, z czym musiała się zmagać od najmłodszych lat.

Poprzednie tomy są dość brutalne i tak też jest z trzecim tomem należącym do serii. Muszę jednak przyznać, że w porównaniu z poprzednimi częściami okazał się mniej mroczny. Flame stał się bardziej ludzki, nie jawi się tylko jako maszyna do zabijania. Przez to książka wydaje się mniej ciekawa, czasami nużąca, ale nadal bardzo dobra. Nie wiedziałam czego się spodziewać, ale po przeczytaniu wiem, że każdy fan Kaciego Hadesu musi po nią sięgnąć.

Tillie Cole w bardzo obrazowy sposób pokazuje, jak traumatyczne przeżycia wpływają na dalsze życie. Jeśli nie obawiacie się dosadnych opisów to wszystkie części przypadną wam do gustu. Żeby przeczytać „Uleczone dusze”, musicie poznać wcześniejsze tomy, ponieważ stracicie wiele na fabule. Polecam fanom oraz czytelnikom o mocnych nerwach, bo nawet mnie parę momentów odrzuciło od czytania na kilka minut.

Katarzyna Gnacikowska
(katarzyna.gnacikowska@dlalejdis.pl)

Tillie Cole, „Uleczone dusze”, Helion S.A., Gliwice, 2018 r.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat