„Ulica szpiegów” – recenzja

Recenzja książki „Ulica szpiegów”.
Mick Herron dostarczył nam właśnie już czwarty tom cyklu szpiegowskiego "Slough House", przynoszący to co najlepsze w tym cyklu: nietuzinkowych bohaterów, ciekawą zagadkę i nieprzewidywalne zwroty akcji.

W tej części emerytowani szpiedzy ponownie nie spoczywają na swoich wygodnych krzesłach, lecz badają sprawę tragicznego wybuchu w centrum handlowym. Wybuch kosztował życie czterdzieści osób i z racji swojej tragicznej skali nie umknął uwadze Kulawym Koniom. Nasi bohaterowie być może nie są pierwszej młodości, ale trudno im odmówić jasności umysłu, zdolności dedukcji, czy też wszystkiego co kojarzy się z dobrze wykwalifikowanym szpiegiem Jej Królewskiej Mości. Być może sił już nie ma tylu, celne oko czasami szwankuje, zdarza się też niewielka mania prześladowcza, co nie zmienia faktu, że Konie nadal potrafią zaskoczyć.

Skazani na robotę papierkową i zesłanie do komórki, gdzie powinni przerzucać tylko dokumenty, emerytowani szpiedzy nie pozwalają się mimo wszystko zepchnąć na drugi tor, zajmując się sprawą zamachu, by ten nie zmienił się w poważny kryzys, grożący całemu państwu.

Autor jak zwykle wygrywa klimatem i niepowtarzalnymi bohaterami. Cała ta niecodzienna banda jest tak malownicza, że wystarczyłoby odrobinę mniej talentu i byliby karykaturalni, jednak pisarz doskonale panuje nad swoim piórem, pod którym nawet obrzydliwy Jackson Lamb zmienia się w kogoś, komu sekundujemy. Lamb i jego podopieczni, to pełni wad, przywar i naprawdę niesympatycznych cech byli agenci, którzy jednak potrafią łączyć swoje siły, by po raz kolejny udowodnić, że szpiegiem jest się do końca życia. Ta banda wyrzutków może i wyleciała na zesłanie z powodu wieku, pijaństwa, sporadycznej niekompetencji, czy też nawet zdrad, jednak w starciu z tajemniczym zamachowcem,  przeszłością wywiadu i skomplikowanymi zagadkami, nie mają sobie równych. „Konie” mają swoje przywary, ale nie brak im także doświadczenia, sprytu i odwagi, a to w ostateczności może być decydujące w starciu z wrogiem i przeszłością całego wywiadu.

Wciągająca akcja, czarny humor, sprawnie poprowadzona fabuła, niejednokrotnie skręcająca w zupełnie nieoczekiwanym kierunku, intrygujące zagadki i świetnie oddany klimat prawdziwej szpiegowskiej powieści, to wszystko razem sprawia, że nikogo nie dziwi, iż seria ta została nagrodzona "Złotym sztyletem", czyli brytyjską nagrodą literacką, przyznawaną przez Stowarzyszenie Pisarzy Literatury Kryminalnej. „Ulica szpiegów” jest solidnym potwierdzeniem, że Herron zasłużył sobie na to wyróżnienie.

Małgorzata Tomaszek
(malgorzata.tomaszek@dlalejdis.pl)

Mick Herron, „Ulica szpiegów”, Insignis, Warszawa 2022



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat