„Ulica Pogodna” to kolejna recenzowana przeze mnie pozycja z serii „Leniwa niedziela”. Niestety tym razem zawiodłam się na niej. Po rewelacyjnej „Długiej zimie w N.” przygotowałam się na równie zaskakującą fabułę i bohaterów, czekała mnie natomiast spora dawka nudy.
Debiutancka powieść Aleksandry Domańskiej wzbudza mieszane uczucia – początkowo ciekawi, potem przez dłuższy czas nudzi, by na koniec ponownie wzbudzić zainteresowanie. Wspomniane, przedłużające się znudzenie wynika, paradoksalnie, z nadmiaru wątków. Jak to możliwe? Otóż, większość z nich kompletnie nie ma wpływu na dalsze losy głównej bohaterki. Kolejna istotna kwestia, ściśle związana z obfitością wątków, to ilość wprowadzonych do fabuły bohaterów. Czytając można poczuć się jak na jarmarku. Zgiełk i chaos wynikające z przesytu epizodycznymi postaciami rozpraszają i odciągają uwagę od sedna książki. Odniosłam ważenie sztucznego wydłużania, a tym samym przegadania powieści. Dezorientacja oraz przytłoczenie to pierwszoplanowe uczucia towarzyszące mi podczas jej czytania. Kto powiedział, że od nadmiaru głowa nie boli? W tym przypadku zabolała. I to mocno.
Obfitość atrakcji zafundowanych czytelnikowi to podstawowa wada powieści, ale czy na tym kończą się punkty ujemne? Niestety nie. Tytuł – „Ulica Pogodna” – sugeruje zabawną, lekką treść, tymczasem na poprawę nastroju nie ma co liczyć. Humor również nie jest mocną stroną tej powieści. Co zatem jest?
Na pochwałę zasługuje styl autorki. Trzeba przyznać, że potrafi w niestandardowy sposób uwić historię, nie podając czytelnikowi wszystkiego na tacy, lecz opowiadając ją za pomocą niuansów. Miło również, że stawia na głębsze przesłanie, a nie tylko płytką treść, choć niestety tłamsi tę zaletę nadmiarem niczemu niesłużących epizodów.
Ciekawym i niespotykanym zabiegiem użytym w konkretnym celu jest zestawienie dwóch światów – realnego z wyidealizowanym. Każdy chciałby się znaleźć w świecie wyzutym z odpowiedzialności i większych problemów, pełnym dobroci i wzajemnej pomocy, bohaterka „Ulicy Pogodnej” dostała taką szansę, trafiając przypadkiem na tytułową ulicę. Należy jednak zaznaczyć, że powieść nie ma nic wspólnego z literaturą fantastyczną, to książka obyczajowa. Bohaterka została skierowana na wyimaginowaną ulicę Pogodną, by poprzez nowe doświadczenia zweryfikować swoje dotychczasowe życie i podjąć kluczową decyzję – walczyć o małżeństwo czy nie.
„Ulica Pogodna” nie okazała się tak pogodna, jak sugeruje tytuł. Treść wymknęła się autorce spod kontroli i niestety powiało nudą. Całe szczęście wiatr, jak na niego przystało, rozgania chmury i nad zakończeniem zaświeciło słońce.
Iwona Bujak
(iwona.bujak@dlalejdis.pl)
Aleksandra Domańska „Ulica Pogodna”, Warszawa, Świat Książki, 2014
Komentarze