„Ulotna radość” – recenzja

Recenzja książki „Ulotna radość”.
Silna więź łącząca dwoje ludzi, ślub, dziecko – czy można wyobrazić sobie piękniejszy scenariusz?

Wydawałoby się, że w takiej pięknej, wypełnionej po brzegi miłością rzeczywistości nie powinno być miejsca na ból i łzy. Niestety nawet najcudowniejsze życie może z dnia na dzień zamienić się w prawdziwy koszmar.

Książka Bonnie Leon pod tytułem „Ulotna radość” trafiła w moje ręce zupełnie przypadkiem. Nie sprawdziłam nawet, o czym jest, nie zapoznałam się też z biografią autorki. Dzisiaj wiem, że gdybym to zrobiła, jeśli zainteresowałabym się tym, jak wygląda fabuła powieści, to pewnie bym po nią nie sięgnęła. Całe szczęście więc, że z tego zrezygnowałam, ponieważ książka okazała się prawdziwym strzałem w dziesiątkę. Nie dość, że świetnie się ją czyta, to jeszcze gwarantuje ona spory ładunek emocjonalny i godziny spędzone z bohaterami na kontemplowaniu życia i jego zawiłości. Powieść zaczyna się bardzo niewinnie, właściwie można by powiedzieć, że sam początek jest nudny i przewidywalny. To jednak tylko preludium, swoista literacka cisza przed burzą.

Wreszcie nadszedł najpiękniejszy dzień w życiu Kate Evans i Paula Andersona. Zakochana para staje w końcu na ślubnym kobiercu i wypowiada sakramentalne „tak”. Piękna uroczystość, noc poślubna i wreszcie podróż dopełniają szczęścia tych dwojga. Ich związek zostaje pobłogosławiony – Kate zachodzi w ciążę. Czy ta wspaniała, kochająca się rodzina mogłaby marzyć o czymś więcej? Niestety nad ich spokojne życie nadciągają złowrogie chmury. Dawna sielanka zamienia się w prawdziwą walkę o przyszłość. Kate traci grunt pod nogami, a jej serce wypełnia strach. Czy główni bohaterowie odnajdą na nowo drogę do szczęścia? Czy dane im będzie cieszyć się sobą jak za dawnych lat?

W powieści Bonnie Leon radość i smutek przeplatają się ze sobą, tworząc nić życia rodziny Andersonów. Szczęście i beztroska zamieniają się w prawdziwą tragedię, zabierając głównym bohaterom wszystko, co najcenniejsze. Książka wzrusza, zmusza do refleksji i trafia prosto do serca, pozostając tam na długi czas – nawet po skończonej lekturze.

Katarzyna Kubiak
(katarzyna.kubiak@dlalejdis.pl)

Bonnie Leon, „Ulotna radość”, Dreams Wydawnictwo 2019



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat