Virginia G. Andrews polskim czytelnikom zapewne przede wszystkim kojarzy się z bestsellerem „Kwiaty na poddaszu”. Fenomen tej książki jest bardzo trudny do przebicia, dlatego też nawet nie pokuszę się o porównanie do tej książki „Upadłych serc”- trzeciego tomu przygód rodziny Casteel.
Wydawałoby się, że w życiu głównej bohaterki wreszcie zaświeciło słońce. Znalazła miłość, wróciła w rodzinne strony z zamiarem realizacji jednego ze swych marzeń – podjęcia pracy nauczycielki. Heaven, sama okrutnie doświadczona w dzieciństwie, chciałaby pracować z dziećmi, o które nikt się nie troszczy. Niegdyś ona sama (i jej rodzeństwo) znajdowała się w bardzo podobnej sytuacji. Teraz jej życie się odmieniło – poznała swoją rodzinę, stała się osobą majętną. Jednak tuż po ślubie z ukochanym Loganem Stonewallem los ponownie postanawia wystawić ją na próbę. Po raz kolejny Heaven Leigh Casteel trafia do posiadłości Tony’ego Tattertona. Wybiera się tam z mężem w podróż poślubną, a podatny na sugestie Tony’ego Logan przekonuje Heaven do pozostania w posiadłości. Demony przeszłości bardzo szybko dają o sobie znać, a świeża miłość małżonków zostaje wystawiona na niejedną ciężką próbę.
Wydawać by się mogło, że Virginia C. Andrews nie zna litości dla swych bohaterów. W każdej ze swoich książek głęboko ich doświadcza, nie pozwalając choćby na chwilę zapomnieć o tym, jak przewrotny bywa los. Tym razem jednak odnoszę wrażenie, że autorka pobiła samą siebie. I to, co niegdyś stanowiło jej atut, teraz staje się dla książki ciężarem. Faktem jednak jest, że w dalszym ciągu czytelnicy powieści Virginii C. Andrews mogą spodziewać się niespodziewanego. Autorka w dalszym ciągu potrafi zaskoczyć, a najlepszym na to przykładem niech będą właśnie „Upadłe serca”. Niestety, dość często te zaskakujące sytuacje niewiele mają wspólnego z rzeczywistością.
Zakończenie książki od razu sugeruje, że możemy spodziewać się kolejnego tomu przygód Heaven Leigh Casteel i jej nietuzinkowej rodziny.
Po „Upadłe serca”, jako trzecią część cyklu powieści, nie warto sięgać, jeśli nie przeczytaliście wcześniej pozostałych części („Rodzina Casteel” i „Mroczny Anioł”). Bez wprowadzenia do tej historii może być bowiem trudno zrozumieć wszystkie wątki i powiązania między nimi.
Książkę przede wszystkim polecam młodzieży i paniom, które lubią skomplikowane historie miłosne, bo miłości w książkach Virginii C. Andrews jest bardzo dużo, nawet jeśli nie zawsze ma ona słodki smak.
Agata Podgajska
(agata.podgajska@dlalejdis.pl)
Virginia C. Andrews, Upadłe serca, Prószyński i S-ka, Warszawa 2014
Komentarze