"Urodzeni, by przegrać" - recenzja

Recenzja książki "Urodzeni, by przegrać".
Czy powieść z nurtu Young Adult pióra polskiej autorki może dorównywać znanym i czołowym nazwiskom jak Colleen Hoover czy Mia Sheridan? Przeczytajcie.

Jedna przypadkowa studencka impreza, podczas której Karol i Diana spotykają się ponownie, nie może być tylko przypadkiem. Po pięciu latach od chwili, gdy Diana niespodziewanie i bez większej przyczyny zerwała z Karolem, para spotyka się po raz kolejny. Każdy z bohaterów, obciążony bagażem wspomnień i trudnych doświadczeń, nie jest już jednak tym samym człowiekiem, co kiedyś. Jednak Karol nie potrafi zapomnień o dawnej ukochanej i pragnie kontynuować dawną znajomość. Tylko czy niezamknięta, wciąż żywa w sercach bohaterów przeszłość, nie okaże się czasem swoistą przeszkodą w budowaniu związku?

Diana, studentka medycyny, ukrywa tajemnicę, która zweryfikowała jej codzienność. Przez własną nieuwagę, dziewczyna pozwoliła, by doszło do rodzinnej tragedii. Odtrącona przez własnych rodziców, żyje z dnia na dzień, starannie wypełniając każdy dzień w taki sposób, by nie przywoływać wciąż prześladujących ją wspomnień. Karol to wychowany na złej ulicy mężczyzna, o wyglądzie niegrzecznego chłopca, który jednym krótkim spojrzeniem potrafi z powodzeniem łamać serca kobiet. Czy tych dwoje ponownie do siebie wróci?

Iga Wiśniewska bardzo pozytywnie zaskoczyła mnie swoją najnowszą powieścią, którą z uwagi na całościową problematykę powieści, z powodzeniem można włączyć w popularny nurt Young Adult. Autorka, która ma w swoim dorobku literackim kilka powieści, potwierdza, iż całkiem swobodnie posługuje się piórem, tworząc sugestywne, oddziałujące na wyobraźnię czytelnika opisy. Podczas lektury powieści zwróciłam uwagę, iż prowadząc narrację pierwszoosobową, autorka z powodzeniem poruszała się wśród skomplikowanych meandrów ludzkiej psychiki, z niesamowitym skutkiem wcielając się zarówno w postać Diany, jak i Karola.

W powieściach z nurtu Young Adult bardzo trudno o zachowanie swoistej oryginalności, każda historia opiera się bowiem na podobnych schematach, których nie sposób po prostu ominąć. Iga Wiśniewska także w swojej opowieści powtarza pewne stałe elementy, które wielokrotnie wcześniej pojawiały się już w innych książkach. Nie umniejsza to jednak w żadnym stopniu przyjemności z czytania. Wręcz przeciwnie, autorka przedstawiła całą historię niesamowicie wiarygodnie, w prowadzonej akcji nie było niepotrzebnych przerysowań i przekłamań fabularnych.

Nie do końca jednak przypadła mi do gustu kreacja głównych postaci. Bohaterowie, choć dość szybko zyskują sympatię czytelnika, są wiarygodni i konsekwentni w zachowaniach, swoim charakterem jednak dowodzą, że nie są na tyle oryginalni, by na dłużej pozostać w pamięci czytelnika. W mojej opinii, zarówno Karolowi, jak i Dianie zabrakło pazura, tego specyficznego pierwiastka w charakterze, który sprawia, że wiernie towarzyszymy u boku literackiej postaci, głośno kibicując w jej nierównej konfrontacji z trudną codziennością. Przez to i cały dramat, stanowiący tło fabularne opowieści, nie wywołał tak wielu emocji, jak pierwotnie powinien.

Nawiązując do pytania postawionego na początku recenzji, dotyczącego pozycji książki polskiej autorki na tle topowych powieści z gatunku Young Adult, utwór Igi Wiśniewskiej potwierdza, że polska literatura ma się dobrze i mimo niewielkiego niedociągnięcia w kreacji bohaterów, po książkę mogą śmiało sięgać nie tylko entuzjaści gatunku. Ja z niecierpliwością czekam na kolejne powieści autorki.

Joanna Jagieła
(joanna.jagiela@dlalejdis.pl)

Iga Wiśniewska, "Urodzeni, by przegrać", Zysk i S-ka 2016



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat