Literacka doskonałość oraz piękna kompozycja sprawiają, że poszerzają się czytelnicze horyzonty.
Quasi-autobiograficzny cykl M. Prousta zachwyca od lat niebanalnie ujętą wrażliwością literacką oraz wysublimowaną inteligencją twórcy przejawiającego się łagodnie w swoich historiach. Pierwsza część nosi tytuł „W stronę Swanna”, druga „W cieniu zakwitających dziewcząt”, trzecia „Strona Guermantes”, czwarta „Sodoma o Gomora”. Każdej warto poświęcić swój czas, by poznać zupełnie nową jakość literacką. Piękno kompozycji językowych tych powieści sprawia, że czytelnik ma chęć delektowania się nimi i zachwycania bez umiaru. Tym razem trafiła w moje ręce piąta część cyklu intrygująco zatytułowana „Uwięziona”.
„Uwięziona” M. Prousta została poświęcona niebanalnej historii miłości Marcela i Albertyny, których zawirowania sercowe nie tylko przysporzyć mogą zawrotów głowy, ale także sporo niepokoju. Autor zaprezentował nam zupełnie unikatowy obraz miłości, która staje się tu udręką. Marcel zdaje sobie sprawę, że Albertyna skłania się raczej swoimi czułościami ku żeńskiej płci, dlatego stara się jej wszelkie takie kontakty uniemożliwić i tym samym zjednać sobie jej serce i ciało. Mimo, że sam planuje zakończenie tego specyficznego związku, nie może pogodzić się z myślą, że Albertyna mogłaby go opuścić. Ich miłość do prostych nie należy, ale interesujące przepychanki sercowe charakteryzują się tu siłą zarówno twórczą, jak i destrukcyjną. Miłość tych dwojga to nieustająca gra.
M. Proust w „Uwięzionej” usiłuje odkrywać nowe horyzonty własnego umysłu i serca wykorzystując do tego celu skomplikowanych bohaterów. Miłość według autora jawi się jako trudne zjawisko, które mimo, że przejawia się jako siła destrukcyjna jest także niezbędna do egzystencji. Być może u źródła leży fakt, że główny bohater powieści tak naprawdę nigdy tego uczucia nie zasmakował w czystej, nieskażonej intrygą postaci. Powieść stanowi pole bitwy między fałszem a prawdą. Natomiast charaktery postaci stają się tu głównym motywem, który także wychodził na pierwszy plan również we wcześniejszych częściach cyklu. Twórca „Uwięzionej” zdaje się kształtować inteligencję emocjonalną czytelnika wystawiając go na niezbyt łatwe próby i testy. Buduje napięcie nietypowymi sytuacjami, w których stawia bohaterów i buduje świadomą wrażliwość.
„Uwięziona” to powieść z kluczem, który dopiero odkryty między wierszami pozwoli nam zrozumieć na pozór nielogiczne decyzje bohaterów. M. Proust ponadto (jak zwykle) wykazał się w swojej powieści niezwykłym kunsztem literackim, który przejawia się w melodyjnej kompozycji językowej i opisach, które trafiają wprost w serce i wrażliwość czytelnika. Polecam tę pozycję wszystkim, którzy są złaknieni literatury na najwyższym poziomie, która wzniesie ich gusta czytelnicze ponad nowe horyzonty.
Agnieszka Brewka
(agnieszka.brewka@dlalejdis.pl)
Uwięziona, Marcel Proust, Wydawnictwo MG, 2015
Komentarze